Reklama

Reklama

Zbigniew Drzymała: Nie żałuję, że sprzedałem Groclin

Zbigniew Drzymała, były właściciel Groclinu Dyskobolii Grodzisk Wlkp., pięć lat temu sprzedał swój piłkarski klub. Jak przyznał, nigdy nie żałował tej decyzji, gdyż małe ośrodki nie mają większych szans w rywalizacji z dużymi miastami.

Minęło prawie pięć lat, jak sprzedał pan Groclin Dyskobolię właścicielowi Polonii Warszawa Józefowi Wojciechowskiemu. Żałował pan czasem tej decyzji, tęsknił za wielkim futbolem w Grodzisku Wielkopolskim?

Reklama

Zbigniew Drzymała: Ta decyzja była gruntownie przemyślana. Takie były wówczas realia wobec powstających w Polsce dużych nowoczesnych stadionów w Gdańsku, Poznaniu, Krakowie czy Wrocławiu. Przypomnę, że pierwotnie Groclin miał się połączyć ze Śląskiem, do czego namawiał mnie prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Niestety, na końcu okazał się niesłowny. Nigdy nie myślałem o powrocie do działalności klubowej. W takiej formie, jak to miało miejsce w Grodzisku, z małym stadionem, nie miałoby to racji bytu.

Futbolem jednak nie przestał się pan interesować?

- Moje emocje cały czas są związane z piłką. Mam dobre relacje z PZPN, bywam na wszystkich dużych imprezach piłkarskich. Przez długi czas kibicowałem Polonii Warszawa i trochę ubolewam, że w takim kierunku podążył ten klub. Szkoda, że prezesowi Wojciechowskiemu zabrakło cierpliwości.

Kibice wciąż pamiętają o klubie z małego Grodziska?

- Ciągle spotykam się z wyrazami sympatii, jestem jeszcze rozpoznawalny, to miłe. To, co mi zrobili moi piłkarze, ile dali radości - jest to w pamięci wielu kibiców. Nie spodziewałem się nawet, że będą tak długo pamiętać występy Groclinu w lidze i na arenie międzynarodowej.

Jak bardzo zmieniła się polska ekstraklasa przez te pięć lat?

- Przybyło przede wszystkim nowych obiektów, a co za tym idzie podniósł się standard oglądania meczów. Poza pewnymi incydentami, podniosła się też kultura na stadionach. Piłka zyskała na infrastrukturze, szczególnie po mistrzostwach Europy - to jest duży plus. Patrząc na kwestie sportowe, liga wcale się nie zmieniła na lepsze. To, że kilku chłopaków gra w najlepszych klubach w Europie, o niczym nie świadczy, bo to bardzo wąskie grono. Brakuje nam silnej ligi, a będzie ona wtedy mocna, jeśli będą silne kluby ze znaczącymi budżetami. Na razie na to się nie zanosi, bo w Polsce nie ma oligarchów ani siedzib wielkich koncernów. Recepta jest prosta - trzeba masowo szkolić młodzież i w tej masie znaleźć na tyle dobrych zawodników, że mogliby oni w jakiś sposób zrównoważyć braki w budżetach.

Groclin ze swoim budżetem sprzed pięciu lat byłby cały czas w czołówce finansowej ekstraklasy. Czy to oznacza, że w polskiej ekstraklasie krucho z pieniędzmi?

- W sezonie 2007/08 dysponowałem budżetem ok. 30 mln złotych, wówczas byłem drugim, może trzecim klubem w Polsce pod względem finansowymi i tak też spisywała się moja drużyna w lidze. Dziś pewnie byłbym jeszcze w pierwszej piątce. Budżety klubów trochę wzrosły, ale cały czas mają one się nijak do pieniędzy, jakimi dysponują zagraniczne zespoły. Te relacje są czasami jak 1 do 10 i poziom sportowy wygląda... podobnie. U nas dobry budżet jest na poziomie 10 mln euro - na Zachodzie to kwoty 70-80 mln. To jest przepaść.

Przyznał pan, że wielka piłka w małym mieście raczej nie ma racji bytu, a tymczasem są w Polsce ludzie, którzy chcą budować futbol na poziomie ekstraklasy w jeszcze mniejszych miejscowościach niż Grodzisk. Termalica Bruk-Bet Nieciecza dopiero na finiszu zaprzepaściła szansę na awans.

- W małym mieście nigdy nie będzie tłumów na stadionie. Wpływy z biletów, jakimi może pochwalić się np. Lech Poznań, mały klub musi niwelować dodatkowymi środkami właściciela czy sponsorów. Tak naprawdę to wszystko musi mieć też przełożenie na efekt medialny, bo tak jest piłka. Tak dużych pieniędzy z sentymentów się nie wykłada. Każdego, kto inwestuje swoje pieniądze w piłkę, darzę szacunkiem. Jeśli właściciel Niecieczy wyliczył sobie, że gra w ekstraklasie przełoży się na jego rachunek ekonomiczny, to wypada życzyć mu powodzenia. Jeżeli to tylko pasja, a wydaje mi się, że tak to wygląda, to utrzymanie drużyny w dłuższym wymiarze czasowym może okazać się bardzo trudne. To jest niezwykle kosztowna zabawa, wiem coś na ten temat.

Nie ma już ekstraklasy w Grodzisku, ale pozostała infrastruktura piłkarska, którą pan zbudował. Korzystają z niej kluby przyjeżdżające na zgrupowania, ale to chyba wciąż za mało?

- Dlatego cały czas przekonuję PZPN, by powstał w Grodzisku ośrodek makroregionalny, który będzie szkolił piłkarzy na miarę reprezentacji. Bez takich ośrodków nie będzie w Polsce wielkiej piłki i co kolejne dwa lata przyjdzie nam ponosić porażkę w postaci braku awansu do dużych imprez. W polityce ministerstwa sportu brakuje mi charyzmatycznej osoby, która dostrzegłaby, że futbol to nie jakaś tam dyscyplina, tylko duży ruch masowy. Piłka musi mieć wsparcie państwa, tym bardziej, że to my obywatele zainwestowaliśmy tyle pieniędzy w infrastrukturę.

Dowiedz się więcej na temat: Polonia Warszawa | Józef Wojciechowski | Zbigniew Drzymała

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL