Reklama

Reklama

Zaskakujący transfer Emilii Zdunek

Przejście Emilii Zdunek z Górnika Łęczna do GKS-u Katowice to z pewnością jeden z najbardziej zaskakujących ruchów transferowych tego okienka w Ekstralidze. W rozmowie z Interią była zawodniczka Sevilli tłumaczy, dlaczego zdecydowała się akurat na taki wybór i w jakiej roli widzi siebie w nowej drużynie.

Dlaczego zdecydowałaś się odejść z Górnika?

Do Górnika zawsze miałam i mam ogromny sentyment, to klub, któremu wiele zawdzięczam. Początkowo nie myślałam o zmianie klubu w kontekście Polski. Po prezesach Górnika też było widać, że chcą nadal ze mną współpracować, wydaje mi się natomiast, że trener nie do końca popierał chęci zarządu, do tego nasze wizję szły trochę w innym kierunku. Dlatego zdecydowałam się na transfer.

Odejścia sporej grupy zawodniczek miały wpływ na Twoją decyzję?

Raczej nie, wiedziałam, że Górnik mocno się osłabi, natomiast znam te dziewczyny i wiem ile jeszcze dobrych piłkarek zostaje w tym klubie.

Reklama

Dlaczego akurat GKS Katowice?

Miałam kilka propozycji z Polski, ale priorytetem był dla mnie powrót za granicę. Dostałam oferty z Hiszpanii, Chorwacji i Francji, ale z przyczyn niezależnych ode mnie nie mogłam tego  zrealizować i postanowiłam zostać w kraju. Trener z Katowic był na tyle zdeterminowany i zaangażowany w transfer, że przekonał mnie swoim pomysłem na ten projekt. Zaufałam mu i dlatego dziś jestem na Śląsku.

O co w takim razie będzie bił się Twój nowy zespół?

Na pewno GKS chce walczyć o jak najwyższe cele.  Będziemy skupiać się na każdym kolejnym meczu i zobaczymy, co z tego wyjdzie. W klubie jest dużo dobrych zawodniczek, dojdą teraz jeszcze młode piłkarki, które wygrały Centralną Ligę Juniorek. Jest super baza, dobra opieka medyczna i ciekawy pomysł na grę. Drużyna ma duży potencjał, ale czy uda się to wszystko "skleić" już w tym sezonie, zweryfikuje boisko.

Przychodzisz do "Gieksy" w roli liderki?

Wydaje mi się, że nie. Raczej jako osoba, która w tą piłkę już trochę lat gra, zobaczyła, jak to wygląda na wyższym szczeblu, innym poziomie i myślę, że trener oraz sztab szkoleniowy będą mogli skorzystać nie tylko z moich  umiejętności ale i z doświadczenia, które nabyłam. .

A nie obawiasz się, że taki transfer oddala Cię od kadry?

To nie jest zależne ode mnie. Tym ruchem nie daje w żaden sposób sygnału, że nie chcę grać w kadrze. To samo można było powiedzieć, kiedy wracałam z Sewilli do Polski, że oddalam się od reprezentacji. Jeżeli będę w dobrej dyspozycji, będę w stanie pomóc reprezentacji, nie uważam, że powinno się mnie skreślać. Ja nadal będę w 100% realizowała to, co sobie założyłam, a wszystko będzie zależało od trener Niny Patalon. Wychodzę z założenia, że warto zrobić krok w tył, by potem zrobić dwa do przodu. Powrót do Polski to był mały krok w tył. Trochę się wydłużył,  ale jestem cierpliwa i będę pracowała dalej. Rozpędzam się na nowo, i mam nadzieję, że nic złego, z czym nie będę sobie w stanie poradzić nie stanie mi na przeszkodzie.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje