Zapadła decyzja ws. Marciniaka. UEFA potwierdza, to pierwszy raz w sezonie
Szymon Marciniak w marcu 2026 wrócił do akcji po dłuższej przerwie. Najlepszy polski arbiter nabawił się urazu, przez co ostatnio jedynie pomagał sędziom w wozie VAR. Płocczanin powoli jednak odzyskuje właściwy rytm. W sobotę prowadził hitowy mecz pomiędzy Widzewem Łódź a Lechem Poznań. Zaledwie kilka dni później komunikat dotyczący rozjemcy przygotowała UEFA. Europejscy działacze przydzielili naszemu rodakowi ważne spotkanie.

Powrót do akcji doświadczonego arbitra wywołał spore poruszenie w środowisku piłkarskim. Płocczanin od razu został rzucony na głęboką wodę, ponieważ potyczki Widzewa oraz Lecha są jedną z wizytówek PKO BP Ekstraklasy. 45-latek dał radę, ponieważ obyło się bez większych kontrowersji. Za to prawdziwe poruszenie zrobiło się w Hiszpanii. A to ze względu na poprzednie spotkania sędziowane przez Szymona Marciniaka w Champions League. Szczególny żal co do niego może mieć choćby FC Barcelona. Mamy tu na myśli zeszłoroczny półfinał Ligi Mistrzów z Interem.
O naszym rodaku rozpisał się dziennikarz "Diairo Sport", Sergi Castillo. "Dla kibiców Barcelony spotkanie z Marciniakiem zazwyczaj kojarzy się z bólem głowy. (…) Sędzia całkowicie wyprowadził z równowagi drużynę Barcelony, podejmując wysoce wątpliwe decyzje, które ostatecznie okazały się niezwykle kosztowne dla europejskich aspiracji Barcelony" - mogliśmy wyczytać we wspomnianym materiale, o czym szerzej informowaliśmy TUTAJ. Los tak chciał, że właśnie w najbliższym meczu przydzielonym Szymonowi Marciniakowi zagra przedstawiciel La Ligi.
Szymon Marciniak sędzią meczu w Lidze Europy. Prawie rok przerwy Polaka
We wtorkowe przedpołudnie potwierdzili to działacze UEFA. Europejska federacja zaprezentowała kibicom obsady sędziowskie na nadchodzące potyczki w ramach Ligi Europy oraz Ligi Konferencji. Płocczanina oddelegowano do czwartkowego starcia Panathinaikosu z Realem Betis w ramach 1/8 finału pierwszych z wymienionych zmagań. Hiszpanie uznawani są za faworytów, lecz Grecy na własnym terenie postarają się sprawić niespodziankę. W kadrze gospodarzy znajduje się jeden Polak, Karol Świderski. Dojdzie więc do spotkania dwóch naszych rodaków.
Dla Szymona Marciniaka będzie to wyjątkowy moment, ponieważ wraca do drugiego co do ważności europejskiego pucharu po prawie roku przerwy. Ostatni raz z gwizdkiem biegał w Lidze Europy 10 kwietnia 2025. Wówczas Tottenham zremisował na własnym obiekcie z Eintrachtem Frankfurt. W czwartek do Aten poza nim zawitają także Tomasz Listkiewicz oraz Adam Kupsik, którym przypadnie rola asystentów. Jako arbitra technicznego wyznaczono Pawła Raczkowskiego.












