Z tym zmaga się 94 proc. dzieci w Polsce. Nadchodzi wielka szansa, wszystko w ich rękach
Zgodnie z badaniami warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego (AWF) aż 94 proc. dzieci i młodzieży w Polsce wykazuje niewystarczające kompetencje ruchowe. To przekłada się nie tylko na ich zdrowie fizyczne, ale i psychiczne. Jak w gąszczu tik-toków, instagramowych rolek i youtubowych shortsów sprawić, aby przynajmniej część z nich zaznała smaku uprawiania sportu? Wbrew pozorom pomoc może nadejść ze środowiska, w którym czują się najlepiej.

We wtorek na Parc des Princes wydarzył się spektakl, arcydzieło, majstersztyk. Niektórzy spotkanie Paris Saint-Germain z Bayernem Monachium w półfinale Ligi Mistrzów porównują do finału katarskiego mundialu. Starcie drużyn Luisa Enrique i Vincenta Kompany'ego nazywane jest meczem historycznym i przełomowym. I nic dziwnego, skoro na tym etapie najważniejszych klubowych rozgrywek pada dziewięć bramek. Eksperci pieją z zachwytu. Jedni piszą, że "można kończyć karierę oglądacza piłki i zawiesić telewizor na kołku, bo lepszego meczu nie można zobaczyć". Inni zaraz po ostatnim gwizdku włączają go z odtworzenia, a poziom prezentowany przez oba zespoły ironicznie nazywają "nieprzyzwoitym", skoro "piłkarze na boisku umieją już wszystko".
Znaleźli się tacy, którzy deprecjonują opisywane widowisko ze względu na defensywę, a właściwie jej brak. Ale w tym przypadku nie sposób nie odnieść wrażenia, że PSG i Bayern świadomie zgodziły na taki układ. "Kto strzeli więcej", po prostu. Rozegrali mecz na własnych zasadach. Zasadach, które mogą przepoczwarzyć się w zbawienny nurt piłki nożnej.
Jeden z pomeczowych komentarzy spodobał mi się szczególnie. "PSG gra z Bayernem mecz przyszłości" - napisał Michał Kołodziejczyk z Canal+Sport. Zdanie to można intepretować na różne sposoby. Pierwsze co na usta ciśnie się płaszczyzna czysto sportowa. Spróbujmy jednak odnaleźć w tym głębsze dno.
Transformacja
Biorąc pod uwagę obecną specyfikę konsumpcji sportu w mediach, piłka potrzebuje bohaterów, akcji, bramek. Potrzebuje czegoś, co można pokazać w mediach społecznościowych w postaci zmontowanej rolki czy kilkunastosekundowego klipu. Takich klipów z wtorkowego starcia PSG z Bayernem można wycinać dziesiątki. Z piłkarzy na każdym kroku wylewały się hektolitry jakości. Wystarczyło spojrzeć na to, co z piłką robili chociażby Jamal Musiala, Michael Olise, Luis Diaz, Chwicza Kwaracchelia czy Ousmane Dembele. A to tylko działa ofensywne. Czary w postaci zagrań Vitinhi czy Joshuy Kimmicha oglądaliśmy także w środku pola. Kosmiczny mecz.
"Jeśli dyscyplina ma nie tylko przetrwać, ale przyciągnąć kolejne pokolenia, tak trzeba grać" - dodaje Kołodziejczyk. No właśnie, kolejne pokolenia. Mogłoby się wydawać, że wśród dzieci i młodzieży niebezpiecznie narasta brak zainteresowania piłką nożną. Prawda jest nieco inna. Następuje coś w rodzaju radykalnej transformacji cyfrowej, która rozpoczęła się już dobrych kilka lat temu. I trwa w najlepsze.
Z raportów Altman Solon i YouGov z 2025 roku wynika, że zaledwie 30 proc. młodych kibiców w wieku od 18 do 24 lat ogląda całe 90-minutowe mecze. Więcej z nich woli poświęcić się kilkuminutowym skrótom, które uwypuklają akcje, momenty. Coś, czego pragnie dzisiejszy odbiorca. Można obrażać się na taki stan rzeczy, ale po co?
Idąc dalej, w zeszłym roku zanotowano niemal 60-procentowy wzrost liczby kibiców użytkujących platformy streamingowe. Jeszcze więcej z nich regularnie śledzi kontent piłkarski na Instagramie, Tik-Toku czy YouTube. Mnóstwo nastolatków czy "młodych dorosłych" śledzi wyniki meczów, korzystając wyłącznie z powiadomień różnych aplikacji, a swoją wiedzę na temat sportowych wydarzeń uzupełniają krótkimi treściami z mediów społecznościowych, które stały się dla nich głównym źródłem wiedzy o piłce. Nawet jeśli oglądają spotkania na żywo, jednocześnie posiłkują się opiniami z "X" lub na bieżąco śledzą reakcje fachowców czy influencerów. Do tego dochodzą gry wideo, takie jak chociażby seria EA Sports FC, co również kształtuje piłkarską świadomość. Obecnie wolą oni sympatyzować z poszczególnymi zawodnikami, zanika tożsamość klubowa. Interesuje ich "sportowy lifestyle", to, co dzieje się za kulisami. Nie skupiają się na taktycznych analizach, tylko na tik-tokowych trendach, treściach okołosportowych. W skrócie: dzieci i młodzież nadal interesują się piłką, ale dzieje się to w sposób krótszy, częstszy, niemal wyłącznie przy użyciu smartfona.
Quo vadis?
Kolejna ciekawostka - według danych GUS liczba młodzieży do 18. roku uprawiającej piłkę nożną w sekcjach sportowych czy klubach w ostatnich latach ma tendencję wzrostową, nawet pomimo masy cyfrowych pokus. Sport ten w Polsce i na świecie nadal pozostaje najpopularniejszą dyscypliną wśród omawianej części społeczeństwa. Jest też druga strona medalu.
W 2023 roku warszawska Akademia Wychowania Fizycznego (AWF) wykazała, że 94 proc. dzieci i młodzieży w Polsce ma trudności w podstawowych czynnościach fizycznych. Najmłodsi nie są skoordynowani. Często kłopoty sprawia im bieganie, skakanie czy rzucanie. W tle grasuje narastający problem z otyłością, a według WHO polskie dzieci tyją najszybciej w Europie.
Skoro aż tyle z nich namiętnie funkcjonuje w życiu wirtualnym, to dlaczego właśnie tam nie mogą szukać inspiracji do zakochania się w sporcie?
Dobrze, że we wtorek drużyny PSG i Bayernu popełniły takie spotkanie. Miejmy nadzieję, że zdecydowanie częściej będziemy świadkami podobnych spektakli. Nawet jeśli zagorzali analitycy piłkarscy będą narzekać na jakość defensyw i grad goli wynikających z błędów obrony, to w kontekście medialnego przyciągania młodzieży - które może być dla niej bodźcem do samodzielnego wyjścia na boisko - musimy przystać na taki układ.
Dzisiejsza piłka potrzebuje gwiazdorów. Więcej Yamali, Olise, Pietuszewskich. Nawet jeśli mamy pisać i opowiadać nie tylko o ich czysto sportowym geniuszu, ale też o tańcach, konfliktach, naburmuszeniach, nowych partnerkach i dziwnym zachowaniu.
Jeśli piłka nożna będzie dostarczała kontentu na murawie - a z kolei ten nadal będzie przenoszony do mediów społecznościowych, z których korzystają najmłodsi - inspiracyjna machina do uprawiania sportu nie przestanie pracować. I nawet jeśli jej mechanizm pochłonie tylko część z nich, i tak będzie co świętować. Wszystko w rękach boiskowych profesjonalistów.

















