Reklama

Reklama

Yerba mate - magiczny napój połączył Piątka z Messim, Neymarem i Griezmannem

​Na zdjęciach przedstawiających piłkarzy wysiadających z klubowego autobusu i udających się do szatni, coraz częściej można zauważyć, że część z nich trzyma w ręce charakterystyczne naczynie z wystającą metalową rurką. Robią to nawet piłkarze FC Barcelona, na czele z Lionelem Messim i Antoinem Griezmannem! Czym jest ten magiczny napój i dlaczego staje się coraz bardziej popularny?

Odpowiedź na pierwsze pytanie jest dość prosta i brzmi: yerba mate. To napar z wysuszonych listków i gałązek ostrokrzewu paragwajskiego, wywodzący się z Ameryki Południowej, głównie z: Argentyny, Urugwaju, Paragwaju i Brazylii. Wielu porównuje go do herbaty, lecz jest on zdecydowanie bardziej gorzki i ma, jak zwykło się to określać, nieco "dymny" posmak.

Yerba jest jednak dostępna w różnej formie i z różnymi dodatkami, które znacząco zmieniają doznania smakowe. Nie zmienia się jedno - jej działanie, które chwali sobie wielu piłkarzy.

Reklama

Napój spopularyzowali w Europie przedstawiciele krajów z Ameryki Południowej, a ich nawyki przejmują pozostali koledzy z szatni.

- Wielu piłkarzy w Tottenhamie zaczęło pić yerbę. Ja sam jestem już od niej trochę uzależniony. W zespole mamy wielu Argentyńczyków, próbowałem więc "siorbać" ten napój wraz z nimi. Teraz Anglicy udają, że są zawodnikami z Ameryki Południowej - mówił w wywiadzie dla "The Telegraph" Eric Dier.

Wtórował mu jego kolega z drużyny - Dele Alli.

- Uwielbiam yerbę, ale Eric musi mi ją przygotować, sam nie potrafię tego zrobić - stwierdził 23-latek.

Alli mógł wesprzeć się wiedzą Lucasa Torreiry, którą ten podzielił się w filmie przygotowanym przez telewizję klubową lokalnego rywala "Kogutów" - Arsenalu. Urugwajczyk pokazuje w nim krok po kroku jak zaparzyć idealny napar.

W tradycyjnym wydaniu susz należy wsypać do odpowiedniego naczynka (nazywanego "mate"), mniej więcej do połowy jego wysokości. Następnie mate obraca się do góry nogami, zakrywając otwór, i potrząsa, by yerba ułożyła się w kształt górki. Potem do środka wkładamy wspomnianą już we wstępie metalową rurkę ("bombillę"), po czym zalewamy susz wodą - najpierw odrobiną zimnej, potem gorącą, lecz nigdy wrzątkiem. Po wypiciu pierwszej porcji naparu, yerbę można zalać jeszcze kilkukrotnie.

- Mate to bardzo ważny napój dla mnie i wszystkich Urugwajczyków. Jego picie, to czynność łącząca ludzi, obecnie spożywam yerbę głównie z moimi dobrymi przyjaciółmi - mówił przed kamerą Arsenalu Torreira.

To, co dla latynoskich piłkarzy ma wymiar społeczny, dla Europejczyków ma bardziej praktyczne zastosowanie. Można zaryzykować tezę, że "siorbanie" yerby to jeden z sekretów fantastycznej dyspozycji Krzysztofa Piątka w poprzednim sezonie, a już na pewno (i na poważnie) jeden z jego codziennych rytuałów.

- Sam na to wpadłem, czytałem o yerbie w internecie. Porównywałem i sprawdzałem. To bardzo fajny i zdrowy napój - mówił polski snajper w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Właściwości yerby chwalą także inni, czołowi piłkarze. Piją ją między innym wspomniani już: Leo Messi, Antoine Griezmann oraz Paul Pogba, Neymar, czy Sergio Aguero.

Mate to - zdaniem wielu - zdrowszy substytut kawy. Dostarcza kofeinę i ma działanie pobudzające, robi to jednak delikatniej i dłużej niż "mała czarna". Dodatkowo, co ważne dla sportowców, nie wypłukuje, a dostarcza magnez do organizmu. Poza tym, zdaniem naukowców, zawiera także: witaminy A, B, C i E,  żelazo, wapń, selen, antyoksydanty i wiele innych wartościowych składników.

Yerba nie ma więc wprawdzie żadnych magicznych właściwości, ale swoim działaniem może wspomóc narażone na ogromne przeciążenia organizmy sportowców i wzmóc koncentrację. Poza tym wspólnie "siorbanie" w szatni może zacieśnić relacje między zawodnikami, a te są czasem ważniejsze nić umiejętności czysto piłkarskie.

Wie o tym sam Griezmann, który po transferze do Barcelony tak opisywał swoje relacje z Messim. - Nie jest kimś, kto lubi dużo mówić, ja zresztą też. Nie jest więc łatwo nawiązać nam kontakt, ale dałem mu trochę yerba mate i zmierzamy w dobrym kierunku - mówił Francuz.

Tomasz Brożek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL