Reklama

Reklama

Wymienił się koszulką z Rivaldo. Ukradli ją rosyjscy żołnierze

Jurij Dmytrulin, były reprezentant Ukrainy, opowiedział, jak na kamerce zainstalowanej w jego domu zobaczył co ukradli rosyjscy żołnierze.

Dmytrulin pracuje obecnie w Akademii Dynama Kijów. Z klubem ze stolicy Ukrainy związany jest, z małymi przerwami, od 1992 roku. Zagrał w nim w ponad dwustu spotkaniach, w tym też np. w półfinale i ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Zdobył dziewięć tytułów mistrza Ukrainy.

Rosyjscy żołnierze na kamerce

W reprezentacji wystąpił 39 razy, ostatni raz tuż przed mistrzostwami świata w 2006 roku. Dwa lata później zakończył karierę z powodów zdrowotnych. Jak mówił w jednym z wywiadów przeszedł aż 14 operacji.

Zamieszkał w okolicach Irpienia w obwodzie kijowskim. I pracuje w Dynamie. Na początku agresji Rosji na Ukrainę walki toczyły się m. in. w okolicach Kijowa. Rosjanie zbliżyli się do stolicy kraju i zajęli np. Buczę i Irpień. W tym jak się okazało też dom Dmytrulina.

Reklama

Były reprezentant Ukrainy opowiedział w Sport Arena TV, że cały czas była włączona kamerka, na której mógł zobaczyć, co wyprawiają rosyjscy żołnierze. Obraz nie był cały czas, bo urządzenie działało wtedy, gdy naładowało się dzięki promieniom słonecznym.

Nawet koca nie zostawili

- Jednego razu zobaczyłem trzech rosyjskich żołnierzy wynoszących torby przez bramę. Co ciekawe nie ruszyli elektroniki, ale nie został nawet jeden koc w domu - mówi Dmytrulin. - Zabrali nawet moje medale za mistrzostwo kraju.

Najbardziej zmartwiła go jednak kradzież koszulek, które miał dzięki wymianie z innymi piłkarzami np. Lilianem Thuramem czy Andrijem Woroninem. Najcenniejsza była jednak ta od Rivaldo.

Koszulka od Rivaldo

- To było po meczu, który wygraliśmy na Camp Nou z Barceloną aż 4-0 [5 listopada 1997; hat trick Andrija Szewczenki i gol Serhija Rebrowa - przyp. red]. Było 3-0, a oni cały czas atakowało, ale nie potrafili zdobyć nawet honorowej bramki. Po jednej z akcji Rivaldo siedział na murawie, z twarzą skrytą w dłoniach. Chciałem podać mu rękę i pomoc wstać, ale mnie odgonił. Uśmiechnąłem się tylko - opowiada Dmytrulin. - Po meczu jednak podszedł i wymieniliśmy się koszulkami. Rok później zdobył złotą piłkę. Bardzo żałuję, że mi ją ukradli.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL