Wybuch w polskim klubie. Straty w milionach. Znana przyczyna
Działacze czwartoligowego LKS-u Lubania Maniowy liczą straty po poniedziałkowym wybuchu w budynku klubowym. - Straciliśmy sprzęt piłkarski wart kilkadziesiąt tysięcy złotych, a koszt nowego budynku to 4 miliony złotych - mówi dla "Interii Sport" prezes Adam Bańka. Poznaliśmy także wstępne przyczyny katastrofy.

Od 25 lat LKS Lubań Maniowy (woj. małopolskie) gra na poziomie IV ligi. Działacze inwestują przede wszystkim w rozwój młodzieży. Klubowa akademia posiada brązową gwiazdkę certyfikacji PZPN.
W poniedziałek klubem wstrząsnęła jednak potężna katastrofa. W wyniku wybuchu doszczętnie został zniszczony budynek, w którym znajdował się cały sprzęt piłkarski, służący piłkarzom zarówno z drużyn młodzieżowych jak i seniorskich jako przygotowanie do spotkań.
Katastrofa w klubie w Małopolsce. Oto przyczyna wybuchu w klubie
- Wstępne ustalenia są takie, że powodem wybuchu była butla z gazem. Nie wiadomo jednak jeszcze, czy się rozszczelniła, czy ulatniał się gaz. Samej butli jeszcze nie odnaleziono - powiedział dla "Interii Sport" prezes klubu Adam Bańka.
Straty dla klubu są potężne. Drużyny straciły cały sprzęt piłkarski, wart kilkadziesiąt tysięcy złotych. Budynek nie nadaje się do odbudowy. Będzie musiał być wyburzony. Klub szacuje, że koszt nowego wynosić będzie około 4 milionów złotych.
Priorytetem dla działaczy jest w tej chwili pozyskanie około 500 tysięcy złotych. W tym celu ruszyła zbiórka. Pierwszego dnia zebrano już ponad 10 tys. złotych. Wsparcie można przekazać TUTAJ.
- To będzie kwota, która zostanie wykorzystana jako wkład własny do nowego budynku. Przeznaczymy je także na niezbędny sprzęt do funkcjonowania naszego klubu. Przekażemy je do gminy, bowiem my mamy tylko umowę z gminą na użytkowanie budynku i stadionu - mówi nam prezes.
Na pozostałą część kwoty, potrzebną do wybudowania nowego budynku, klub będzie starał się o dofinansowanie.
Wybuch w Małopolsce. Co z poszkodowanym pracownikiem?
Na ten moment treningi w klubie są wstrzymane. Młodzież do końca tygodnia nie będzie trenować. LKS Lubań ma drużynę rezerw w Kluszkowcach i na razie będzie korzystał z ich strojów oraz sprzętu.
W momencie wybuchu w budynku klubowym przebywał 70-letni pracownik. Trafił do szpitala, a rokowania lekarzy co do jego stanu zdrowia są dobre. - Jego stan jest stabilny. Czekamy na kolejne badania. Najważniejsze, że jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo - ujawnił prezes.
Straż zakończyła już działania na miejscu zdarzenia. Teren został przekazany gminie. W tej chwili priorytetem, oprócz zebrania podstawowych funduszy, jest dla klubu wyłonienie firmy, która dokona rozbiórki zniszczonego budynku. Na razie jednak nie ma jeszcze zgody na takowe działania na terenie katastrofy.
Szymon Łożyński, dziennikarz Interia Sport














