Reklama

Reklama

Wybory prezesa FIFA. Salman ibn Ibrahim Al-Khalifa, szejk na czele światowej piłki?

W lutym przyszłego roku odbędą się przyspieszone wybory prezydenckie w FIFA. Z tej okazji przygotowaliśmy cykl, w którym przedstawimy sylwetki kandydatów, którzy ubiegają się o stanowisko sternika międzynarodowej federacji. Po Giannim Infantino, czas na szefa azjatyckiej federacji – szejka Salmana ibn Ibrahima Al-Khalifę

Salman ibn Ibrahim Al-Khalifa przyszedł na świat 2 listopada 1965 roku w Riffie - drugim największym mieście Bahrajnu jako członek bahrańskiej rodziny królewskiej.

Piłkarz, który studiował filologię

Od dzieciństwa pasjonował się futbolem, dlatego jako młody chłopak dołączył do lokalnego Riffa Club. Kiedy okazało się, że nie będzie wybitnym piłkarzem zdecydował się na rozpoczęcie studiów.

Ukończył Uniwersytet Bahrajnu w 1992 roku, specjalizując się w filologii angielskiej. Sześć lat później prężnie działał już w strukturach rodzimej federacji za co otrzymał stanowisko wiceprezydenta.

Reklama

W 2002 roku szejk stanął na czele bahrańskiej federacji, którą rządził jedenaście lat. Na czas jego szefowania przypadła "złota era" piłki nożnej w tym kraju. Reprezentacja Bahrajnu była o krok od awansów na mundiale w 2006 i 2010 roku. W obu przypadkach traciła promocję w interkontynentalnym barażu.

Mówca

W 2009 roku, przy okazji wyborów na prezydenta azjatyckiej konfederacji (AFC) Al-Khalifa dał się poznać jako wspaniały mówca. Wygłosił poruszające przemówienie o tym, że organizacja zrzeszająca azjatyckie związki piłki nożnej wymaga reform. "Ubiegła kampania wyborcza pokazała, że wielu z nas nie jest zadowolonych z rządów. Nasz głos musi być usłyszany, to głos wolności dla AFC" - mówił Bahrańczyk na zgromadzeniu przedstawicieli AFC.

Cztery lata później - 2 maja 2013 roku zastąpił tymczasowo sprawującego funkcję Chińczyka Zhanga Jilonga u sterów azjatyckiej federacji (AFC).

W międzyczasie pracował również w FIFA. Był wiceprzewodniczącym komitetu dysyscyplinarnego przy okazji wielkich imprez takich jak chociażby mistrzostwa świata czy mundial w wydaniu plażowym.

Pomimo doniesień prasowych Al-Khalifa, nie wziął udziału w tegorocznych wyborach na szefa FIFA. Jak sam tłumaczył chciał skupić się na rozwoju azjatyckiej federacji i reforma tamtejszych struktur. Zdaniem mediów jego trwająca kadencja, w odróżnieniu od poprzedników, nie jest skażona kulturą kleptokracji.

W przyspieszonych wyborach chciał poprzeć kandydaturę Michela Platiniego, ale gdy okazało się, że Francuz nie będzie mógł wystartować, szejk zadeklarował chęć udziału w elekcji.

Tyran?

W październiku, kilka dni po ogłoszeniu decyzji o starcie w wyborach prezesa w FIFA, niemiecki "Kicker" opublikował artykuł, w którym Bahrańczyk został oskarżony o łamanie praw człowieka w swoim kraju. Al-Khalifa zaprzeczył doniesieniom, ale sprawą ma się zająć komisja etyki międzynarodowej federacji. O problemach szejka wcześniej alarmowały pozarządowe organizacje walczące w obronie praw człowieka takie jak Human Rights Watch.

Kliknij tutaj, aby przeczytać także sylwetkę Gianniego Infantino!

Nowy szef FIFA zostanie wybrany na nadzwyczajnym kongresie federacji w Zurychu. Zjazd delegatów zaplanowano na 26 lutego 2016 roku.

Autor: Kamil Kania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje