Reklama

Reklama

Wołowski: Katharsis Barcelony

Awansem do finału Champions League Barcelona chce ratować sezon. Jutrzejszy rewanż z Chelsea ma być katharsis po stracie tytułu mistrza kraju.

"Gramy o naszą przyszłość" - powiedział Pep Guardiola do swoich piłkarzy na pierwszym treningu po Gran Derbi. Porażka na Camp Nou 1-2 kosztowała Barcelonę stratę szans w wyścigu po krajowy tytuł, ale jej bardziej dotkliwym skutkiem może być zachwianie wiary we własne siły. Do soboty stadion Barcelony był twierdzą niezdobytą (w tym sezonie), co mogło stanowić podstawę przeświadczenia, że nawet Chelsea wyjedzie z niego pobita. Tymczasem Real Madryt odebrał drużynie Guardioli status "nietykalnej" w jej twierdzy. To zła wróżba w obliczu meczu roku.

Gwiazdy Barcelony straciły swoją aureolę

Niepokojących sygnałów jest znacznie więcej. O ile porażka 0-1 na Stamford Bridge w pierwszym spotkaniu półfinału Ligi Mistrzów mogła uchodzić za pechową, o tyle Real był od Barcelony lepszy. Nawet największe asy katalońskiej "orkiestry": Xavi Hernandez, Andres Iniesta i Leo Messi straciły swoją aureolę. Unikatowy sposób wymiany piłki stał się za wolny, mało precyzyjny i zbyt przewidywalny. Stąd Iker Casillas spędził 90 minut na Camp Nou zaskakująco spokojnie. Barca miała nie tylko zasadnicze trudności z wykorzystywaniem szans na gole, ale stworzyła ich zdecydowanie zbyt mało.

Reklama

W grę katalońskich "krasnali", którzy w swoim fachu dokonywali cudów, wdarło się znużenie i monotonia. Czy dreszcz emocji w sytuacji skrajnego zagrożenia potrafi ich obudzić? Czy Xavi z Messim zdołają odzyskać wigor na jeden z ważniejszych meczów swojego życia? Jeśli Barca nie wygra z Chelsea i odpadnie z Champions League, pierwsza połowa 2012 roku będzie dla niej stracona. Pod znakiem zapytania stanie przyszłość drużyny, zwłaszcza, że jej charyzmatyczny trener wciąż trzyma w tajemnicy swoje plany.

Bukmacherzy stawiają na "Dumę Katalonii"

Bukmacherzy nie stracili wiary w obrońcę trofeum uznając, że bardziej prawdopodobny jest awans Barcelony niż Realu Madryt, mierzącego się w drugim półfinale z Bayernem Monachium. Mimo iż "Królewskim" wystarczy na Santiago Bernabeu triumf 1-0, a Barca musi zdobyć co najmniej dwa gole. Tyle że specjaliści od piłkarskich zakładów mylili się ostatnio bardzo często: stawiali na drużynę Guardioli tak przed spotkaniem na Stamford Bridge, jak i przed sobotnim klasykiem.

Do składu Barcy ma wrócić Gerard Pique, nieobecny od ćwierćfinałowej potyczki z Milanem. Utrata "nietykalności" jednego z asów drużyny wywołała spekulacje na temat konfliktu z trenerem. W swojej najwyższej formie Pique dawał Barcy wiele: znakomitą grę w powietrzu, nienaganne wyprowadzanie piłki, tyle że od życiowej dyspozycji dzieliły go ostatnio lata świetlne. Czy jutro pociągnie drużynę do finału, czy raczej w futbolowy niebyt? Dla Katalończyków strata prawa gry na Allianz Arena byłaby w obecnej sytuacji katastrofą.

Znów Guardiola wygłosi płomienną mowę?

Tylko raz zespół Guardioli znalazł się sytuacji tak krytycznej. Trzy dni po odpadnięciu z Interem w półfinale Champions League 2010 Katalończycy grali wyjazdowy mecz z Villarrealem, w którym mogli stracić także krajowy tytuł. Pep wygłosił wtedy słynną, płomienną mowę, ogłaszając piłkarzom, że są dla niego bohaterami bez względu na to, co się stanie. "Daliście z siebie już wszystko, o więcej prosić was nie mam prawa" - zakończył. Zabieg okazał się skuteczny, Barca zdobyła "El Madrigal" i została mistrzem Hiszpanii.

Dziś drużyna znowu wygląda na "wypaloną". Obok porażki z Interem w 2010 roku, przegranego finału Pucharu Króla w 2011, sobotnie Gran Derbi było zaledwie trzecią "wpadką" drużyny Guardioli tak znaczącą. Ich wspólny mianownik to Jose Mourinho. Jutro nie będzie go na ławce Chelsea. Tyle że już na Stamford Bridge okazało się, jak wiele krwi może napsuć Messiemu londyńska defensywa.

Ciężar zdobywania goli na barkach Messiego

W obliczu kontuzji Davida Villi, kryzysu formy Pedro Rodrigueza, a także kłopotów Alexisa Sancheza, który nie jest urodzonym snajperem, Messi samotnie dźwiga na swoich barkach ciężar zdobywania goli. To czyni drużynę Guardioli bardziej przewidywalną niż w okresie, gdy była w europejskiej piłce niedoścignionym wzorem.

Barcelona gra z Chelsea o swoją przyszłość, ale też w obronie obecnej pozycji na europejskim szczycie. Ostatnich pięciu meczów z "The Blues" nie umiała wygrać, jutro na Camp Nou musi. "Ten sezon wciąż może być dla nas wielki" - mówi Xavi Hernandez myśląc o zdobyciu Champions League i Pucharu Króla. Wszystko zdecyduje w ciągu kilkudziesięciu godzin.

Zobacz skrót meczu Barca - Real:

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim

Real od rana do nocy! Bądź na bieżąco i zaprenumeruj wszystkie informacje na jego temat!

Barca na okrągło! 24 h na dobę! Nie przegap żadnego newsa! Zaprenumeruj informacje na jej temat!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL