Reklama

Reklama

Wojciech Szczęsny: Najśmieszniejszy gol w życiu

- Rywalizujemy z Łukaszem Fabiańskim, ale sportowo, nie ma w tym cienia złośliwości. Wiem jednak, że dla kadry byłoby lepiej, żebyśmy obaj grali w innych klubach - mówi Wojciech Szczęsny, bramkarz Arsenalu Londyn.

Dlaczego zmienił pan numer w Arsenalu: z 53 na 13?

Wojciech Szczęsny: - Miałem mały wybór. 22, 9, zdecydowałem się na trzynastkę. Trzynastka przyniesie mi szczęście.

Jakie są nastroje w klubie po poprzednim sezonie, w którym długo mieliście szanse na cztery trofea, a nie zdobyliście żadnego?

- Mam nadzieję, że wszyscy już o tym zapomnieli, wierzę, że tym razem utrzymamy formę do końca. W ostatnich tygodniach poprzedniego sezonu wszyscy nie mogli już się doczekać wyjazdu na wakacje. Byliśmy sfrustrowani i wk...

Reklama

Cesc Fabregas odejdzie z Arsenalu?

- Słyszymy plotki o transferze do Barcelony, ale w szatni nie poruszamy tego tematu. Jeśli jednak piłkarze będą odchodzić, dostaniemy za nich pieniądze na zakup następców. Ja o transferze nie myślę i wierzę, że ten klub stać na trofea. Jeśli Cesc uważa inaczej, to jego sprawa. Moim zdaniem, po sezonie zakończonym porażką, profesjonalny zawodnik powinien zrobić wszystko, by w następnym doprowadzić drużynę do zwycięstw, a nie odchodzić.

Będziecie w tym sezonie silniejsi, niż w poprzednim?

- Będziemy silniejsi o doświadczenie z poprzedniego sezonu. Już widzę, że po powrocie Thomasa Vermealena jesteśmy lepsi w defensywie.

Jest pan pierwszym bramkarzem Arsenalu?

- Nikt mi nie powiedział, że jestem numer jeden. Hierarchię bramkarzy poznamy 13 sierpnia, gdy zaczynamy ligę. Czuję się mocny, wiem, że inni muszą mnie gonić. Bardzo mnie to mobilizuje.

A w reprezentacji?

- Chcę grać w każdym meczu, ale nie chciałbym dowiedzieć się już, czy jestem numerem jeden na Euro 2012. To nie daje motywacji, by udowadniać na każdym treningu, że jestem najlepszy. O tym, że zagram w meczu otwarcia, mogę dowiedzieć się nawet dzień przed nim.

Rywalizuje pan o miejsce w bramce Arsenalu z Łukaszem Fabiańskim. On się leczył pół roku.

- Jak na bramkarza, który nie grał tak długo, jest w dobrej formie, wywiera presję. Rywalizujemy jednak sportowo, nie ma mowy o złośliwościach. Dla reprezentacji pewnie lepiej by było, gdybyśmy obaj grali w innych klubach. Ale jest, jak jest.

W sparingu z Koeln puścił pan kuriozalnego gola. Po strzale samobójczym młodego kolegi z Arsenalu, Carla Jenkinsona nie zdołał pan sięgnąć piłki przelatującej nad panem.

- Za 50 lat ten gol będzie na wszystkich kasetach z najśmieszniejszymi bramkami wszech czasów. Coś tak dziwacznego przytrafiło mi się pierwszy raz.

Notował w Kolonii: Dariusz Wołowski

Zobacz skrót meczu FC Kolen - Arsenal z kuriozalną bramką Carla Jenkinsona:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje