Reklama

Reklama

Witkowski: Jestem gotowy do walki

Kamil Witkowski to najlepszy strzelec Cracovii ubiegłych rozgrywek. Jego styl gry przypadł nawet do gustu Leo Beenhakerowi, ale kontuzja barku zahamowała rozwój Witkowskiego na dwa miesiące. Teraz napastnik "Pasów" wrócił do zdrowia i pali się do gry. - Jestem gotowy do walki - mówi.

- Myśli Pan, że limit pecha i kontuzje na ten sezon już Pan wyczerpał?

- Sądzę, że tak. Przygotowywałem się dobrze z panem Piotrkiem Sochą i myślę, że to już koniec pecha. Zresztą wcześniej nie słynąłem z tego, że łapię kontuzję. Dopiero w Cracovii tak się potoczyło. Wcześniej rzadko mi coś dolegało.

- Miał Pan przykry uraz barku. Nie ma blokady psychicznej przed walką z obrońcami?

- Nie ma obawy. Nie ma śladu po kontuzji i jestem gotowy do walki na sto procent.

- Wkrótce Ekstraklasę czeka przerwa na reprezentację. W meczach Pucharu Ekstraklasy i zaległych spotkaniach Młodej Ekstraklasy będzie Pan dochodził do formy?

Reklama

- Na pewno jest mi potrzebne ogranie, więc występy w Pucharze albo w Młodej Ekstraklasie na pewno wyjdą mi na dobre. Już we Wrocławiu zrobiło mi się lepiej po kilku minutach spędzonych na murawie. Mogłem poczuć meczową atmosferę.

- Kibice Cracovii nie mają ostatnio dużo powodów do radości. Pana partnerzy strzelili do tej pory tylko cztery bramki. Może dać Pan nadzieję fanom na więcej bramek?

- Jeżeli tylko dostanę szansę, to postaram się o bramki. Zresztą, podobnie jak inni napastnicy, chcę strzelać. Wszystko zależy tylko od nas.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama