Reklama

Reklama

Wisła: Kalu Uche jest nasz

- Kalu Uche jest naszym normalnym kontraktowym zawodnikiem - skomentował dla INTERIA.PL sytuację nigeryjskiego piłkarza Wisły rzecznik krakowian Jarosław Krzoska, przyznając, że klub oczekuje od niego normalnego wypełniania swoich obowiązków.

Ostatnio wokół przyszłości Kalu Uche, który wrócił w piątek wraz z całą wiślacką kadrą do Krakowa ze zgrupowania we Francji, narosło wiele spekulacji. - Uciął je trener Kasperczak, jasnym stwierdzeniem, że Kalu jest wciąż zawodnikiem Wisły. - Jaki strajk, nic o tym nie wiem. Kalu jest kontuzjowany i dlatego nie trenował.

- Kalu Uche to nie moja sprawa - powiedział lekarz Wisły dr Jerzy Zając, który przebywał z piłkarzami we Francji. - Co prawda miał początkowo rzeczywiście stłuczenie, ale potem jego nieobecność na treningach zdominowały inne sprawy. On się ruszał, biegał, wykonywał trening tlenowy, ale nie brał udziału w grach, chociaż nic dramatycznego nie było z jego zdrowiem. Teraz przebadamy go jeszcze w Krakowie i decyzję podejmiemy w poniedziałek.

Reklama

Sam Nigeryjczyk bardzo szybko opuścił terminal portu lotniczego, wsiadł do autokaru i udał się na rozmowy z szefami spółki, a także z trenerem Henrykiem Kasperczakiem, który zaprzeczał, by Nigeryjczyk strajkował we Francji. Po rozmowach z Nigeryjczykiem prezes Wisły Kraków Bogdan Basałaj powiedział - Kalu Uche jest nadal naszym zawodnikiem. To prawda, że Ajax był zainteresowany tym piłkarzem, ale nie podjęliśmy rozmów transferowych. Natomiast nic nie wiem o tym, aby Nigeryjczyk strajkował na zgrupowaniu we Francji. Wkrótce powinien wznowić treningi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje