Reklama

Reklama

Widzew o krok od licencji

Widzew jest bardzo blisko otrzymania licencji. Działacze nie chcą jeszcze tego głośno przyznać, ale nieoficjalnie wiadomo, że w poniedziałek PZPN najprawdopodobniej przyzna łódzkiemu klubowi licencję.

Pierwsze posiedzenie komisji ds. Licencji Klubowych odbyło się 10 lipca. Niespodziewanie na tym posiedzeniu postanowiono przyznać licencję tylko trzem klubom. Wnioski pozostałych zostały zakwestionowane. Działacze dostali tydzień na uzupełnienie dokumentów. Z wszystkich klubów najtrudniejsze zadanie mieli działacze Widzewa. Musieli uregulować zaległości wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Urzędu Skarbowego oraz członków PZPN (klubów, piłkarzy itd.), co nie było zadaniem prostym, bo w sumie dług szacowany był na 5 milionów złotych.

Reklama

Działacze zaczęli rozmowy z wierzycielami. Chcieli wynegocjować zrzeczenie się części pieniędzy lub rozłożenie spłaty na raty. - Nasi wierzyciele muszą pomyśleć handlowo. Jeśli pójdą na kompromis, dostaną część pieniędzy. Jeśli nie będą chcieli rozmawiać, to zostanie im tylko papier do powieszenia na ścianę, bo spółka upadnie i nikt nie da im ani grosza - tłumaczył prezes Witold Skrzydlewski.

W wielu przypadkach udało się. Na przykład Jugosłowianin Żelijko Mrvaljević w ogóle zrezygnował z pieniędzy, które klub był mu winien. Dzięki temu, mimo że jego kontrakt został przez PZPN rozwiązany, piłkarz wróci do Widzewa. Te zobowiązanie, które trzeba było zapłacić pokryto w dużej części z raty za transmisje telewizyjne. Co warto podkreślić, można było tak postąpić dzięki przychylności Andrzeja Grajewskiego. Zrzekł on się praw do pieniędzy z Canal+ do 2005 roku.

Najpoważniejszym problemem było jednak zadłużenie wobec Urzędu Skarbowego oraz ZUS. I to jednak prawdopodobnie uda się przeskoczyć. Już praktycznie załatwione jest zaświadczenie o zawarciu porozumienia z Urzędem Skarbowym. Problem natomiast stanowi zadłużenie wobec ZUS. Kierownictwo Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jest gotowe pójść na ugodę, ale chce jutro 300 tysięcy złotych. Jeśli działacze zdobędą do jutra tą sumę (bądź namówią drugą stronę na inne rozwiązanie), to przyznanie licencji powinno być formalnością.

Przy okazji warto dodać, że działaczy jeszcze bardziej zmobilizować do działania musiała wiadomość z środy. Wtedy to komisja ds. Licencji Klubowych zajmowała się licencjami dla klubów drugoligowych. Okazało się, że wariant rezerwowy, jaki opracowali łódzcy działacze na wypadek nie otrzymania licencji (fuzja z Ceramiką i gra w II lidze bez długów) może być niezwykle trudny do zrealizowania. Klub z Opoczna bowiem nie otrzymał licencji na grę w II lidze. Ceramika znalazła się w gronie trzech klubów, których wnioski odrzucono. W przypadku pozostałych dwóch sytuacja jest jasna: Pogoń Szczecin (ta stara, należąca do Lesa Gondora) nie przystępuje do rozgrywek, Polar Wrocław będzie natomiast przeprowadzał fuzję ze Śląskiem Wrocław. Ponieważ nowym Śląskiem mają zarządzać ci sami ludzie, którzy doprowadzili koszykarską drużynę do najwyższych trofeów to wydaje się, że po odwołaniu się wrocławski klub licencję może uzyskać. Co do Ceramiki to nie wiadomo czy odwołanie może przynieść jakiś rezultat. Mirosław Stasiak przeniósł się do Szczecina, a w Opocznie nie bardzo kto ma wyłożyć pieniądze potrzebne na załatwienie wszystkich dokumentów.

Tomasz Andrzejewski,

Dowiedz się więcej na temat: PZPN | klub | działacze | Widzew

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama