Wicemistrzowie świata nie do zatrzymania. Już straszą przed mundialem
Francja pokonała 3:1 Kolumbię w drugim meczu amerykańskiego tournee. Pierwszoplanową postacią spotkania okazał się Desire Doue, autor dwóch bramek. Wicemistrzowie świata rozluźnili nieco szyki w defensywie, prowadząc swobodnie różnicą trzech goli. Kolejnym zwycięstwem potwierdzili świetną dyspozycję sprzed trzech dni, gdy z kwitkiem odprawili Brazylię. Przesłali zarazem reszcie świata czytelny komunikat - tegoroczny mundial może należeć do nich.

Poprzednie starcie obu zespołów, sprzed ośmiu lat, zakończyło się niespodziewanym zwycięstwem Kolumbii 3:2. Wtedy również grano towarzysko. Tamten triumf miał swoją wymowę, bo przecież w tym samym roku Francuzi sięgnęli po tytuł mistrza świata.
Teraz doszło do konfrontacji wicemistrzów globu z wicemistrzami Ameryki Południowej. W trakcie tournee po USA w czwartek "Trójkolorowi" pokonali 2:1 Brazylię. W kolejnym występie byli naturalnymi faworytami.
Armada Didiera Deschampsa nabiera rozpędu. Kolumbia rozmontowana na amerykańskiej ziemi
Od pierwszych minut zdecydowaną przewagę optyczną uzyskali Francuzi. Nie zdołali jednak otworzyć wyniku w premierowym kwadransie. Latynosi bronili się tyleż szczęśliwie, co skutecznie.
Zaraz potem sami stanęli przed szansą na gola. John Arias znalazł się w sytuacji sam na sam z Brice'em Sambą. W decydującym momencie zabrakło mu jednak precyzji.
To był tylko incydent. Potem do głosu ponownie doszli świetnie dysponowani "Tricoloroes". I tym razem doczekali się wymiernych efektów.
Pierwszy na listę strzelców wpisał się Desire Doue. Uderzył bez przyjęcia z linii pola karnego i było 0:1. Piłka odbiła się jeszcze od nogi jednego z defensorów, utrudniając skuteczną interwencję stojącemu między słupkami Alvaro Montero.
Kolumbia nie była w stanie odpowiedzieć na ten cios. A na przerwę schodziła, przegrywając dwoma bramkami. Prowadzenie ekipy Didiera Deschampsa podwyższył strzałem głową z kilki metrów Marcus Thuram.
Nie minął kwadrans po zmianie stron, a "Les Bleus" zadali trzecie uderzenie. Ponownie w roli egzekutora wystąpił Doue. Tym razem wykończył koronkową akcję drużyny płaskim strzałem z kilkunastu metrów.
Faworyci rozluźnili nieco szyki obronne dopiero w końcówce spotkania. To pozwoliło Kolumbijczykom na honorowe trafienie. Z okolic narożnika pola bramkowego przymierzył nie do obrony wprowadzony z ławki Jaminton Campaz - futbolówka odbiła się jeszcze od słupka i ugrzęzła w siatce.
Francja była poza zasięgiem rywali, mimo że większość spotkania rozegrała piłkarzami drugiego sortu. Potwierdziła w ten sposób, że w czerwcu wróci do Ameryki Północnej, by zdominować mundial. Dla Deschampsa ma to być złote pożegnanie z drużyną narodową, którą dowodzi nieprzerwanie od 2012 roku.













