Reklama

Reklama

Wesele "Grosika", czyli obrazek z historii Jagiellonii

Jak to się stało, że w Jagiellonii Białystok doszło do zmiany trenera? Czesław Michniewicz wspomina: "Wszystko zaczęło się od wesela". Jakiego wesela? - dopytuję się. "Wesela Grosika" - relacjonuje 41-letni szkoleniowiec, który stracił pracę po zaledwie kilku miesiącach, a w jego miejsce wskoczył Tomasz Hajto.

Wesele skrzydłowego Sivassporu Kamila Grosickiego miało miejsce w Mostach pod Szczecinem w październiku ubiegłego roku. Dzień po imprezie do Czesława Michniewicza zadzwonił Tomasz Hajto. Panowie dobrze się znają, a polubili w trakcie finałów EURO 2008, gdy pełnili rolę ekspertów Polsatu Sport. 39-letni Hajto wspominając zabawę na weselu "Grosika", powiedział: "Ależ ty masz fajnych tych prezesów w Białymstoku. Chciałbym kiedyś z nimi popracować". Michniewicz wspomina: " Tomek zaczął się nawet dopytywać, jak długi mam kontrakt w Białymstoku. Śmiałem się z tego i powiedziałem, żeby tak szybko nie ostrzył sobie zębów, bo przynajmniej do czerwca 2012 roku popracuję". Jagiellonia prowadzona przez Michniewicza wygrała ostatni ligowy mecz w 2011 roku - z Lechią w Gdańsku. Po 17. kolejkach zajmuje 10. miejsce w T-Mobile Ekstraklasie, mając 22 punkty, a więc 8 "oczek" nad strefą spadkową.

Reklama

"Byłem pewny, że zostanę" - wspomina Michniewicz. Dodaje: "Już z tydzień przed ostatnim meczem ligowym w 2011 roku doszły mnie słuchy, że Jagiellonia szuka trenera. A tuż przed meczem mówili o tym nawet moi piłkarze". Czesław dobrze rozumiał się z prezesem Jagiellonii, Cezarym Kuleszą. Jednak teraz mówi: "Miałem pretensje do Czarka, że ich poszukiwania odbiły się tak szerokim echem". W grudniu wypadki potoczyły się błyskawicznie. Michniewicz mówi: "Jedno trzeba Jagiellonii oddać, że chce się wywiązać ze zobowiązań kontraktowych jak należy. Jednak do dziś nie wiem, dlaczego zostałem zwolniony. Pytałem o to Czarka, a ten zaczął nagle mówić, że kiedyś tam nie miałem dla niego czasu. To dla mnie nie jest wytłumaczenie".

W sobotę w Poznaniu odbył się uroczysty koncert z okazji 90-lecia Lecha. W Auli Uniwersyteckiej "Kolejorz" uhonorował 90 osób z historii. Zdecydowana większość przybyła. Zgrzytem była nieobecność Franciszka Smudy - spośród wyróżnionych zaledwie kilka osób nie przyjechało. Wielki aplauz otrzymało kilku bohaterów sprzed lat, na czele z Mirosławem Okońskim. Jednak największa owacja zapanowała na sali, gdy na scenę wkroczył Wojciech Łazarek. Jowialny, obecnie już 74-letni szkoleniowiec doprowadził Lecha do dwóch z sześciu tytułów mistrza Polski. Po uroczystości nie mogłem odpuścić kilku pytań. O piękną przeszłość, ale i teraźniejszość.

To Łazarek jest szefem trenerskiej komisji licencyjnej. "Były naciski w sprawie Hajty?" - zapytałem wprost. "Panie redaktorze, pan spojrzy na moją posturę i zada sobie pytanie, jak może mnie ktoś do czegoś zmusić. A jak tak się stanie, to pierwszy wezmę kapelusik z wieszaka i sobie pójdę". Jednak Łazarek zdaje sobie sprawę, że w przypadku Hajty znaleziono "salomonowe rozwiązanie". Nowy trener "Jagi" ma zdać trzy zaległe egzaminy i obronić pracę wymaganą do uzyskania licencji UEFA A. Wówczas może zostać wpisany na kurs UEFA Pro... 10 lutego trenerska komisja licencyjna zbierze się ponownie... A wszystko zaczęło się od wesela. Wesela "Grosika"...

Michniewicz na Galę Lecha przybył odświętnie ubrany - w elegancki garnitur, a z kieszonki wystawała gustowna czerwona apaszka. Wyglądał jakby przyszedł na wesele! Wspomina: "Czas w Lechu był szczególny. Cóż, tęsknię za Poznaniem, może jeszcze kiedyś tutaj wrócę. W Lechu pracowałem zresztą najdłużej". Później były przygody z Zagłębiem Lubin, Arką Gdynia, Widzewem Łódź i najkrótsza z Jagiellonią. "Żeby odetchnąć od tego wszystkiego poleciałem na zgrupowanie Werderu Brema, aby przekonać się, jak pracuje trener, który prowadzi zespół od prawie trzynastu lat". Tym szkoleniowcem jest Thomas Schaaf. Po Gali Lecha Michniewicz jeszcze odpytywał Pawła Wojtalę, który pracował z Schaafem na początku jego kadencji. Porównywał, co się zmieniło przez te kilkanaście lat. Obaj doszli do wniosku, że jedno jest niezmienne - niezwykła kultura pracy na treningach. Michniewicz mówi: "Nawet piłkarze sobie wzajemnie zwracają uwagę, jak któryś odpuszcza. U nas jest to niemożliwe do pomyślenia. Przynajmniej na razie...".

Ciekawe, co będzie na treningach u Hajty, który wzorce czerpie z Bundesligi. Łazarek mówi: "W moim przekonaniu powinien inaczej zaczynać karierę. Spokojniej...". Tomek jest jednak niecierpliwy. Oby nie zabrakło mu cierpliwości w pracy z grupą ponad dwudziestu piłkarzy "Jagi"...

Autor jest komentatorem Polsatu Sport

Jeszcze więcej informacji i komentarzy na blogu "...A bramki są dwie" Romana Kołtonia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje