Reklama

Reklama

Walter Casagrande przyznał się do stosowania dopingu

Walter Casagrande, gwiazda brazylijskiego futbolu lat 80., przyznał się do stosowania dopingu, podczas gdy grał w Europie. Piłkarz ujawnił, że po raz pierwszy po niedozwolone substancje sięgnął w zespole FC Porto.

W wywiadzie udzielonym brazylijskiemu prezenterowi Jo Soaresowi były napastnik wyznał, że przed przybyciem do ligi portugalskiej nigdy nie stosował niedozwolonych substancji. Dodał, że był pod wpływem dopingu już w swoim debiucie w barwach FC Porto.

"Na krótko przed moim pierwszym meczem ligowym w Porto wyszedłem z szatni sprawdzić murawę boiska. Spotkałem tam kolegę z zespołu, który zdradził mi, że wyjdę w podstawowej jedenastce, i że ma dla mnie 'coś' na zapleczu boiska" - wspomniał Casagrande, który w swoim debiucie zdobył gola przeciwko Vitorii Guimaraes.

Reklama

Brazylijczyk przyznał, że co najmniej cztery razy był pod wpływem dopingu w meczach rozgrywanych w zespole FC Porto. Środek podawany był domięśniowo i dawał ponadnaturalne możliwości.

"Trudno mi o tym mówić. Czuję się naprawdę bardzo skrępowany. Wstyd mi bardziej za doping niż za te wszystkie narkotyki, które w swoim życiu zażyłem" - dodał były napastnik Smoków.

Wywiad, jakiego udzielił brazylijski gwiazdor, kładzie się cieniem na polityce Jorga Pinto da Costy, który od 1982 r. nieprzerwanie piastuje urząd prezesa portugalskiego klubu. W wydanej niedawno książce pt. "Casagrande i jego demony", piłkarz bowiem opisał swobodę jaką miał w klubie podczas stosowania dopingu. Na stronach autobiografii Brazylijczyk nie ujawnił jednak nazwy zespołu.

"Zmęczenie? Zapomnij. Doping dawał takiego 'kopa', że gdyby było trzeba mógłbym zagrać po meczu jeszcze przez kolejne 45 minut" - napisał w książce Casagrande, który w ostatnich latach był pacjentem klinik leczących narkomanię i uzależnienie alkoholowe.

50-letni dziś Casagrande w latach 80. występował 19 razy w reprezentacji Brazylii, dla której strzelił 9 bramek. Grał w jej barwach na mundialu w Meksyku w 1986 r. Po turnieju trafił do FC Porto, gdzie u boku Józefa Młynarczyka i innych kolegów, zdobył klubowy Puchar Europy. W kolejnych sezonach występował w lidze włoskiej w Ascoli oraz Torino.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL