Reklama

Reklama

W Płocku jak na Łazienkowskiej

Przed meczem w Płocku, prezes Wisły Krzysztof Dmoszyński wyraził zgodę na wpuszczenie większej ilości kibiców warszawskiej Legii. Na stadionie zajęli oni blisko połowę wschodniej części trybuny. Ten fakt jeszcze nikogo z płockich fanów nie zdziwił - wszak Warszawa jest blisko Płocka (ok. 115 km).

Jednak każdy chyba płocczanin doznał szoku, gdy usłyszał w głośnikach głos spikera Legii Warszawa! Swoimi niecenzuralnymi okrzykami płocczanie wyrażali swoją dezaprobatę.

Reklama

A co warszawski spiker mówił? Zagrzewał kibiców Legii do dopingu swojej drużynie! Dzięki panu prezesowi Krzysztofowi Dmoszyńskiemu, wszyscy kibice na stadionie przy ulicy Łukasiewicza poczuli się jak na wyjazdowym meczu w Warszawie. Na szczęście dla prezesa, Wisła Płock mimo wszysto rozstrzygnęła to spotkanie na swoją korzyść.

Krzysztof Łączyński, Płock

Dowiedz się więcej na temat: Warszawa | Płock

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje