Reklama

Reklama

W Lechu zaczyna się wietrzenie składu

Już wkrótce w piłkarskiej ekstraklasie nastąpi krótka przerwa, która spowodowana będzie meczami towarzyskimi reprezentacji Polski prowadzonej przez nowego selekcjonera Franciszka Smudę.

Już wkrótce w piłkarskiej ekstraklasie nastąpi krótka przerwa, która spowodowana będzie meczami towarzyskimi reprezentacji Polski prowadzonej przez nowego selekcjonera Franciszka Smudę.

W Poznaniu dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach upłynie pod znakiem odpoczynku, regeneracji sił, ale też częściowego wietrzenia szatni.

Już jakiś czas temu na łamach INTERIA.PL informowaliśmy, iż włodarze klubu z Poznania nie są zadowoleni z wyników osiąganych przez swoich zawodników. Efektem tego mogą być w najbliższym czasie poważne ruchy transferowe.

- Śledzimy różne rynki transferowe oraz rozgrywki ligowe. Mamy rozbudowaną sieć swoich skautów, którzy zbierają dla nas cenne informacje i potencjalne ciekawe nazwiska. Zapewniam: my nie śpimy, nie siedzimy tylko za swoimi biurkami - mówił niedawno na łamach INTERIA.PL Marek Pogorzelczyk, dyrektor sportowy poznańskiego zespołu.

Reklama

Zanim przy Bułgarskiej pojawią się nowe twarze, których zadaniem będzie wzmocnienie siły defensywnej, jak i również ofensywnej poznańskiej "Lokomotywy", to klub będzie musiało opuścić kilku obecnych graczy. Niemal przesądzony jest los części zawodników z Bałkanów, którzy w stolicy Wielkopolski pojawili się minionej zimy. Chodzi głównie o Gordana Golika (Chorwacja) oraz Harisa Handzica (Bośnia). Kandydatem do opuszczenia szeregów Lecha jest również Peruwiańczyk Anderson Cueto.

Zarówno Bośniak oraz Chorwat już od dłuższego czasu trenują tylko z zespołem Młodej Ekstraklasy, co w praktyce oznacza, że przygoda wspomnianej dwójki z "Niebiesko - białymi" powoli, ale nieuchronnie dobiega już końca. W niewiele lepszej sytuacji jest także zdolny zawodnik z Ameryki Południowej, który tylko trenuje z podopiecznymi trenera Jacka Zielińskiego, a ligowe mecze, co najwyżej śledzi tylko i wyłącznie z ławki rezerwowych.

Reprezentacyjną przerwę sternicy "Kolejorza" chcą wykorzystać również na to, by poszukać wymienionym zawodnikom nowego pracodawcy. Głównie w klubach zagranicznych. Wkrótce wspomniani wcześniej piłkarze udadzą się na testy do zainteresowanych nimi drużyn. Jakie to kluby, jakie ligi? Te informacje przez kierownictwo klubu trzymane są w tajemnicy. Nie wszystkie szczegóły ewentualnych testów zostały jeszcze dogadane i potwierdzone. Ma to, według informacji poznańskich mediów, nastąpić najpóźniej do końca tego tygodnia.

- Dążymy przede wszystkim jednak do tego, by wzmocnić Lecha polskimi piłkarzami. Koncentrujemy się głównie na krajowym rynku, co nie wyklucza jednak działań alternatywnych, czyli szukania ciekawych piłkarzy na innych rynkach. Zimowe okienko transferowe otwiera się 2 lutego, a więc mamy trochę czasu na spokojne działania. Chcemy jednak ewentualne wzmocnienia dopiąć już do połowy grudnia lub stycznia. Tak, by trener Jacek Zieliński, przygotowując zespół do drugiej części rozgrywek dysponował już nowymi zawodnikami - zdradził nam Pogorzelczyk.

Fundusze z ewentualnej sprzedaży Chorwata, Bośniaka i Peruwiańczyka mogą częściowo posłużyć na zrealizowanie ambitnych planów transferowych "Kolejorza" . Na liście życzeń transferowych kierownictwa klubu znajdują się podobno bardzo ciekawe ligowe nazwiska. Przewija się na niej ponoć m.in. nazwiska Kamila Glika, Tomasza Jodłowca czy Dawida Kujawy.

Z Poznania - Łukasz Klin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL