Reklama

Reklama

Valencia na rozstajach, Real wskaże drogę

Już w trzy dni po wywalczeniu na Estadio Mestalla Pucharu Króla - pierwszego trofeum od trzech sezonów - Real Madryt wraca na stadion Valencii, by zmierzyć się z gospodarzami w 33. kolejce Primera Division.

"Królewskich" czeka morderczy bój w półfinale Ligi Mistrzów, ligowy szlagier będzie dla Realu głównie próbą demonstracji siły. Valencia zagra o przyszłość trenera Unaia Emery'ego.

Reklama

Odnowienie upływającego w czerwcu kontraktu trenera Valencii jest jednym z bardziej żywotnych tematów w hiszpańskiej prasie. Od kilku miesięcy pojawiają się sprzeczne doniesienia i polemiczne komentarze publicystów oraz byłych piłkarzy, Unai Emery jest w mediach cyklicznie kanonizowany bądź obrzucany błotem. Ostatnio zbiera głównie pochwały i to płynące ze strony prawdziwych elit. Rafa Benitez wyznał, że Emery'ego woli nawet od Jose Mourinho, laudację nad Baskiem wygłosił również sam markiz Vicente del Bosque, wyraźnie zaskoczony obecną formą "Los Ches". Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu wąsaty selekcjoner "Czerwonej Furii" zawyrokował, że Real i Barcelonę w Hiszpanii skrzywdzić mogą jedynie Villarreal, Sevilla i Atletico. Valencii del Bosque nie wziął pod uwagę, bo klubem targały...

...epokowe przeobrażenia.

Ubiegłego lata "Nietoperze", by uniknąć ogłoszenia bankructwa, pozbyli się całego zastępu dotychczasowych liderów. Odeszli między innymi kapitanowie i legendy, obecni w zespole od dekady - Ruben Baraja i Carlos Marchena - oraz dwie największe gwiazdy - David Villa i David Silva. Władze zasypanego lawiną finansowych nieszczęść klubu dokonały ryzykownej operacji, Valencii przeszczepiono nowy mózg, płuca i zęby, ale żaden organ nie został odrzucony. Aż siedmiu nowych piłkarzy - bramkarz-wychowanek Vicente Guaita, obrońcy Ricardo Costa i Marius Stankevicius, pomocnicy Mehmet Topal i Tino Costa oraz napastnicy Roberto Soldado i Aritz Aduriz - na dobre zadomowiło się w podstawowym składzie. Wszyscy znajdują się w pierwszej dwunastce najczęściej grających zawodników, są autorami ponad połowy bramek w lidze i niemal trzech czwartych w Lidze Mistrzów. Nie każdy trener umiałby tak szybko zbudować zgrany zespół, ustępujący w tabeli jedynie Barcelonie i Realowi, bijący w prestiżowych derbach regionu Villarreal, czwartą siłę w Hiszpanii, aż 5-0.

- Trzeba zaoferować Emery'emu nowy kontrakt, wygrał go sobie - wyznał przed tygodniem członek zarządu Valencii Fernando Giner. Ta publicznie wypowiedziana prywatna opinia to jedyny sygnał, jaki Emery otrzymał od klubowych oficjeli w kwestii swojej przyszłości. Nieodgadnione pozostaje stanowisko głównego decydenta, prezydenta Manuela Llorente, cierpiącego na intrygującą medyczną przypadłość - gdy tylko ktoś w pobliżu zająknie się na temat nowego kontraktu dla Emery'ego, Llorente natychmiast traci mowę. Molestowany przez dziennikarzy o wskazanie przyszłego lokatora ławki trenerskiej Valencii Llorente zachowuje dwuznaczne milczenie, a choć Unai Emery cierpi, nie znając swojej przyszłości, nie ma co liczyć na współczucie ze strony osobliwego chlebodawcy - Manuel Llorente uczuciami kieruje się w stopniu zbliżonym do kalkulatora. I zupełnie jak kalkulator uznaje, że...

...liczą się tylko liczby.

Llorente opracował kilkuletni plan wyławiania Valencii z dna problemów finansowych, teraz realizuje go z brutalną konsekwencją. W lecie spieniężył największe gwiazdy i znacznie odchudził budżet płac, ciaśniej poupychał w klubowych pomieszczeniach biura, by nie trwonić pieniędzy na wynajem dodatkowych lokali, w międzyczasie powypędzał zbędnych pracowników, usuwając niepotrzebne etaty. Skrupulatnie przelicza każde pojedyncze euro, bo do całkowitego wyjścia z długów ciągle brakuje mu ich niemal 450 milionów.

Emery'emu uda się zrealizować podstawowe cele wyznaczone przez Llorente - udział w fazie pucharowej Ligi Mistrzów i miejsce na podium w Primera Division, dające bezpośredni awans do kolejnej edycji Champions League, gwarantującej solidny zastrzyk gotówki - ale prezydent ciągle może mieć wątpliwości. Dwumecz o ćwierćfinał Ligi Mistrzów Valencia przegrała z niemieckim Schalke, dając się wymknąć milionom euro, jakie można zarobić w kolejnych fazach prestiżowych rozgrywek. Wybaczenie utraty możliwych wpływów przychodzi Llorente bardzo trudno. Poza tym, prezydent Valencii wie, że...

...Emery miewa niebezpieczne fanaberie.

Młodziutki jak na trenera, 40-letni Bask wygląda na fantastycznego teoretyka, ale często nie potrafi przekazać praktycznych zasad swoim podopiecznym. Defensywa Valencii zwykle woła o pomstę do nieba, nie ma sytuacji, w których obrońcy "Blanquinegos" nie potrafiliby się pogubić. Valencia najlepiej w lidze wykorzystuje stałe fragmenty, po rzutach rożnych strzeliła już 10 goli; zaskakującym ustawieniem obezwładniła Villarreal czy toczyła wyrównane pojedynki z Realem i Barceloną, ale ta sama Valencia tygodniami wygrywała wyłącznie w dramatycznych okolicznościach, zdobywając zwycięskie bramki w doliczonym czasie gry. Drużyna budziła się dopiero w końcówkach meczów, gdy nie było już nic do stracenia, jakby zawodnicy wcześniej nie bardzo wiedzieli, czego dokładnie oczekuje od nich przybierający miliony póz, żwawo wymachujący wszystkimi kończynami szkoleniowiec.

Typowy taniec Unaia Emery'ego:

Baskijski trener łatwo popada w skrajności. W poprzednim sezonie zamęczał żelazną jedenastkę, w obecnym zaprzedał duszę idei rotacji, z meczu na mecz potrafi wymienić połowę składu. Uwielbia zaskakiwać również i taktyką, zdarzało mu się w ciągu tygodnia w trzech meczach stosować cztery zupełnie różne systemy, od gry z piątką obrońców i bez typowego napastnika, aż do upchnięcia na murawie trzech snajperów. Emery wymaga nieprawdopodobnej płynności pozycji, napastnicy nieraz dogrywają piłkę z boku boiska na głowy czyhających w polu karnym skrzydłowych. Skrzydłowi - główni kreatorzy gry - poruszają się w poprzek boiska, nie wzdłuż, tańcząc z piłką w zasiekach obronnych rywali. W wielu meczach zwycięstwo powinno nadejść przy mniej pokrętnych pomysłach.

Miażdżąc Villarreal, Valencia Emery'ego przełamał wstydliwą niemoc - "Nietoperze" dotąd seryjnie zawodzili w starciach z rywalami z wyższej półki. Ewentualnym zwycięstwem na Realem Madryt Emery dowiódłby, że mecz z Villarrealem nie był jednorazowym wybrykiem. Czy wygrana zapewni mu nowy kontrakt? Żaden pojedynczy wynik nie przekona Llorente, że Emery jest świetnym fachowcem. Może mu za to uświadomić, że płacenie większej pensji bardziej renomowanym trenerom czy ryzykowanie zatrudnienia kolejnego niedoświadczonego szkoleniowca po prostu nie będzie się kalkulować.

Łukasz Kwiatek

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Primera Division

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje