Reklama

Reklama

Ukrainiec został w lidze rosyjskiej. „Jak go spotkam, urwę mu głowę”

Ołeksandr Alijew ocenił zachowanie dwóch byłych ukraińskich zawodników Szachtara Donieck, którzy momencie wybuchu wojny grali w rosyjskich klubach. – Rakicki od razu zaczął pomagać i chciał wstąpić do wojska. Ordeć wolał zostać w Dynamie Moskwa. Urwę mu głowę jak tylko spotkam – podkreśla 28–krotny reprezentant Ukrainy.

 Alijew sam w przeszłości występował w rosyjskich klubach - Łokomotwie Moskwa i Anżi Machaczkała, w którym skończył profesjonalną karierę. Potem kopał jeszcze piłkę w amatorskich klubach. Po ataku Rosji na Ukrainę sam chwycił za broń. Najpierw przystąpił do obrony terytorialnej i walczył w rejonie Buczy. Teraz jest już żołnierzem Ukraińskich Sił Zbrojnych.

Rakicki chciał wstąpić do wojska

Na ukraińskim kanale youtube Profutbol ukazał się właśnie długi wywiad z Alijewem m. in. o wojnie i ukraińskich piłkarzach. Jarosława Rakickiego określa jako "dzielnego". Tuż po ataku Rosji na Ukrainę 33-letni obrońca rozwiązał kontrakt z Zenitem Sankt Petersburg, do którego trafił w 2019 roku z Szachtara. Alijew z Rakickim znają się ze wspólnych występów w reprezentacji Ukrainy.

Reklama

- Najpierw skontaktował się ze mną jego agent i zapytał jak mogą pomóc. Odpowiedziałem, a kilka dni później przysłał dwa drony i zaoferował wsparcie - opowiada Alijew. - Potem stwierdził, że wraca do Ukrainy i chce wstąpić do wojska. Przekonałem go, żeby przez kilka lat jeszcze pograł w piłkę.

Rakicki z Rosji trafił do Turcji, trenował z Metalistem Charków, potem brał udział w charytatywnym torunee Szachtara po Europie. Na razie jest bez klubu.

Ordeć został w Dynamie Moskwa

Zupełnie inną drogą wybrał Iwan Ordeć, który świetnie zna się z Rakickim. Przez ponad dziesięć lat byli w jednej drużynie - Szachtarze. W 2019 roku obaj odeszli do rosyjskich klubów - Rakicki do wspomnianego Zenitu, a Ordeć do Dynama Moskwa. Po wybuchu wojny 30-letni obrońca nie rozwiązał kontraktu, ale też nie grał w rosyjskiej ekstraklasie. Alijew już wcześniej wypominał mu, że choć trwa wojna, to siedzi cicho.

- Jak go tylko spotkam, to urwę mu głowę. Zresztą nie tylko ja, bo chętnych jest więcej. Niby nie gra w Dynamie, ale wrzucał zdjęcia z zakończenia sezonu. Powtarzam: Przyjedź, a oderwę ci głowę - stwierdził Alijew.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL