Ujawnił, jak potraktował go Boniek. Te słowa padły na wizji. Ostro
"Hej Zawisza, pieniądze na garnitury już odłożone, teraz wszystko zależy od was. Powodzenia" - pisał Zbigniew Boniek jeszcze przed rozpoczęciem wczorajszego spotkania Zawiszy z Górnikiem Zabrze w Bydgoszczy. Na antenie TVP Sport słowa te wymownie skomentował Radosław Gilewicz, który kilka lat temu pracował w sztabie Jerzego Brzęczka. - Patrzę troszeczkę na tę obietnicę z zazdrością - odpowiedział.

Zawisza Bydgoszcz nie sprawił sensacji. W środowe popołudnie na własnym stadionie III-ligowiec przegrał 0:1 z Górnikiem Zabrze w półfinale Pucharu Polski. Jedynego gola w meczu w 32. minucie strzelił Yvan Ikia Dimi.
Przed spotkaniem w mediach głośno zrobiło się o deklaracji Zbigniewa Bońka. "To rodowity bydgoszczanin. Jest wychowankiem Zawiszy, którego barw bronił jeszcze jako nastolatek. Stare dzieje, lata 1973-75. Ale sentyment pozostał na zawsze" - pisał ostatnio Łukasz Żurek z Interii Sport.
Tak Boniek potraktował pracowników. Wyciekły szczegóły. "Prosiliśmy się"
Z racji tego, że były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej nadal darzy Bydgoszcz wielką sympatią, przed starciem z Górnikiem pokusił się o ciekawą propozycję.
- Powiedziałem, że jak Zawisza w półfinale pokona Górnika, to jestem gotowy sprezentować piłkarzom fajne garnitury, żeby pojechali na finał i wyglądali jak prawdziwy zespół. Pieniądze to nie żaden problem, bo zostały już odłożone. Problem jest inny: znaleźć firmę, która na szybko uszyje 30 garniturów z emblematem - opowiadał Boniek.
Tuż przed pierwszym gwizdkiem wątek ten został poruszony na antenie przez Jacka Kurowskiego. Jego słowom przysłuchiwał się Radosław Gilewicz. Przypomnijmy, 10-krotny reprezentant Polski w latach 2018-2021 pracował w sztabie Jerzego Brzęczka, który wówczas był selekcjonerem seniorskiej kadry, a Boniek pełnił funkcję prezesa PZPN-u.
- Tak patrzę troszeczkę na tę obietnicę z zazdrością ze względu na to, że będąc w sztabie u Jurka Brzęczka prosiliśmy się o garnitury i przez dwa lata nie dostaliśmy garniturów - skomentował na wizji 54-latek, wbijając szpilkę w Zbigniewa Bońka.
- Trzeba było awansować do finału - zareagował humorystycznie Kurowski. - Tak. Awansowaliśmy do finałów i zostaliśmy zwolnieni - odpowiedział z szerokim uśmiechem na twarzy Gilewicz. Z pewnością kibice doskonale pamiętają zwolnienie Brzęczka, którego mimo awansu do mistrzostw Europy 2021 zastąpił Paulo Saousa.














