Reklama

Reklama

Turysta Rasiak

Przebywający w Sienie Grzegorz Rasiak jest zadowolony z wyboru nowego miejsca pracy. Trochę się tylko martwi, jaki będzie finał afery korupcyjnej, w którą zamieszanych jest trzech graczy włoskiego klubu.

"W klubie powtarzają mi: niczym się nie przejmuj, spędzaj czas jak turysta. I tak robię" - powiedział "Faktowi" Rasiak.

Reklama

W sobotę napastnik, przebywający we Włoszech z żoną Bożeną i synem Kubą, miał wybrać sobie dom, ale mu się nie udało. W klubie nie miał się bowiem nim kto zająć, bo szefowie AC Sieny pojechali do Rzymu, zeznawać przed antymafijną komisją. "Rozmawiałem na temat domu. Mają dla mnie pół bliźniaka. Moim sąsiadem byłby Enrico Chiesa" - stwierdził w "Fakcie" Rasiak.

W niedzielę napastnik oglądał przyszłych kolegów w meczu przeciwko Juventusowi, wygranym przez turyńczyków 3:1. "Osobiście poznam wszystkich 15 lipca - pierwszego dnia treningów. Od razu jedziemy na miesięczny obóz. Przygotowania są krótkie, ale podczas nich dostaje się mocno w kość" - dodał "Rossi".

Dowiedz się więcej na temat: miejsca pracy | Grzegorz Rasiak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje