Reklama

Reklama

Turniej w cieniu ulicznych walk. Czy Kolumbia da radę zorganizować Copa America?

Copa America 2021 ma zacząć się już 13 czerwca. Problem w tym, że jeden z gospodarzy turnieju - Kolumbia - przechodzi obecnie potężny polityczno-społeczny kryzys. Na ulicach kolumbijskich miast trwają protesty oraz zamieszki, tłumione z użyciem policji i wojska. Czy w ciągu zaledwie kilku tygodni uda się uspokoić sytuację?

Copa America 2021 ma mieć - według wcześniejszych ustaleń - dwóch gospodarzy: Argentynę oraz Kolumbię. Każdy z tych krajów przygotuje do rozgrywek po cztery stadiony - w przypadku Kolumbii mają to być obiekty w Barranquilli, Bogocie, Cali i Medellin. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to tegoroczna Copa America będzie pierwszym tego typu turniejem z więcej niż jednym organizatorem od 1983 roku.

Problem polega jednak na tym, że ze względu na niezwykle trudną sytuację społeczno-polityczną kwestia przygotowania turnieju przez Kolumbię stanęła dziś - na nieco ponad miesiąc przed meczem otwarcia - pod znakiem zapytania. Od końca kwietnia w tym południowoamerykańskim kraju trwają protesty, zmieniające się gdzieniegdzie w pełnowymiarowe starcia z funkcjonariuszami państwowymi.

Reklama

Podatki, które wywołały burzę

Niepokoje społeczne zostały wywołane przez plany wprowadzenia nowych podatków, które proponował prezydent Kolumbii, Ivana Duque. Jak argumentował polityk, nowe opodatkowanie miałoby pomóc załatać dziury budżetowe w krajowym budżecie, który mocno ucierpiał ze względu na pandemię COVID-19. W planach było obniżenie progu, od którego podatki płaciliby robotnicy, obciążenie firm wyższymi należnościami, oraz podwyżka VAT-u.

Choć Duque, będąc pod społeczną presją, wycofał się z pomysłu już 2 maja, to demonstracje trwają nadal. Jak zauważono w serwisie "Time", wielu Kolumbijczykom nie chodzi już tylko o podatki, ale o fakt, że według nich rząd nie rozumie, jak wielki wpływ na społeczeństwo miał czas pandemii. "Time" wylicza, że ponad połowa społeczeństwa Kolumbii żyje obecnie w ubóstwie.

Siły policji i wojska brutalnie tłumią protesty, argumentując to faktem, że dochodzi do wybuchów przemocy ze strony demonstrantów oraz aktów wandalizmu. ONZ i Unia Europejska potępiły jednocześnie nadmierną brutalność sił rządowych, z kolei rzecznik Departamentu Stanu USA (amerykańskiego odpowiednika MSZ) wezwał do "powściągliwości w działaniach, która pozwoliłaby na zapobiegnięcie kolejnym ofiarom". 

Dotychczas w wyniku starć miało zginąć 37 osób.

Piłkarski chaos w kraju "Kawiarzy"

Sytuacja w Kolumbii nie może nie wpływać na rozgrywki piłkarskie w kraju, a nawet na kontynencie. Jak donosi kolumbijski dziennik "El Tiempo", dwie ekipy z dystryktu stołecznego Bogoty - Santa Fe i Millonarios - musiały zmienić miejsca rozegrania meczów ligowych. Co więcej, na własnych boiskach w pucharach nie mogły zagrać Santa Fe, Atletico Nacional Medellin, La Equidad, Junior i Tolima. 

Pierwsze trzy były zmuszone udać się do Asuncion, stolicy Paragwaju, by rozegrać mecze w ramach Copa Libertadores i Copa Sudamericana (La Equidad). Podobny los spotkał Junior, który zagrał jednak mecz CL w ekwadorskim Guayaquil. Tolima w ramach Copa Sudamericana udała się do stolicy Peru, Limy.

Ze względu na protesty zmieniano także terminarz rozgrywek ligowych, które weszły niedawno w kluczową - pucharową - fazę, która ma niebawem wyłonić tegorocznego mistrza Kolumbii.

Zobacz także: Zbigniew Boniek o zgrupowaniu kadry: To mój ostatni taniec

"Będziemy grać dzień po dniu"

W związku z całym zamieszaniem zaczęły pojawiać się głosy, że rozgrywki piłkarskie należy zawiesić, a organizację Copa America odwołać. Głos w tej sprawie zabrał Fernando Jaramillo, prezes Dimayor (zawodowej ligi Kolumbii, obejmującej pierwszy i drugi poziom rozgrywek). Jak się zdaje, studzi on nastroje wokół kolumbijskiej piłki.

- Będziemy grać dzień po dniu, będziemy dzień po dniu myśleć nad tym, co się dzieje i jak będziemy się zachowywać - stwierdził w wywiadzie dla "El Tiempo". Zaznaczył jednak, że istnieje możliwość zawieszenia rozgrywek w przypadku, gdy władze nie będą w stanie ich odpowiednio zabezpieczyć.

Jak zwrócił uwagę Jaramillo, utrzymanie rozgrywek ligowych może pomóc w tym, by Kolumbia utrzymała organizację Copa America. Zaznaczył, że mecze w lidze będą rozgrywane z zachowaniem zasad bezpieczeństwa dla piłkarzy i trenerów oraz przy odpowiedniej ochronie obiektów sportowych, "tak, jak to będzie możliwe".

Czy to będzie szczęśliwy finał?

Na razie CONMEBOL nie zdecydowała się na odebranie Kolumbii organizacji zawodów, ale chyba można stwierdzić, że zegar dla tego kraju tyka. Pierwsze mecze turnieju mają odbyć się w Kolumbii 15 czerwca i choć zostaną rozegrane bez kibiców, ze względu na COVID-19, to kwestie bezpieczeństwa dla wszystkich innych uczestników tych wydarzeń w dalszym ciągu będą kluczowe.

Kolumbia organizuje mecze grupy B, która obejmuje państwa z - w uproszczeniu - północy kontynentu: gospodarzy, Brazylię, Wenezuelę, Ekwador i Peru. Finał Copa America ma zostać rozegrany w kolumbijskiej Barranquilli 10 lipca.

PaCze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje