Reklama

Reklama

Trener Sa Pinto zrezygnował z zainkasowania 400 tys. euro

Ricardo Sa Pinto, przedterminowo odwołany z funkcji szkoleniowca Sportingu Lizbona, zrezygnował z przysługujących mu do czasu wygaśnięcia kontraktu rocznych zarobków. Oznacza to, że w kasie klubu pozostanie ok. 400 tys. euro.

Poinformował o tym we wtorek Godinho Lopes, prezes Sportingu. - Swoim niezwykle hojnym gestem Sa Pinto pokazał, jak mocno związany jest z naszym klubem i jak bardzo leży mu na sercu dobro Sportingu - powiedział.

Pinto przejął stery Sportingu w lutym br. Pierwszy mecz, który poprowadził odbył się 16 lutego br. w Warszawie. Jego podopieczni zremisowali wówczas 2:2 z Legią w 1/16 finału Ligi Europejskiej. W rewanżu portugalski zespół wygrał 1:0 i po kolejnych udanych meczach dotarł do półfinału tych rozgrywek.

Reklama

Gorszy dla drużyny był początek sezonu 2012/13. Podopieczni Pinto w sześciu meczach zdobyli zaledwie sześć punktów. 5 października br. trener został odwołany. Kolejni szkoleniowcy - Oceano da Cruz i Franky Vercauteren - niewiele poprawili wyniki zespołu. Zajmujący dopiero ósmą lokatę w lidze ZON Sagres Sporting traci aż 15 punktów do prowadzącego w tabeli FC Porto.

Stołeczny klub poza kłopotami natury sportowej boryka się też z problemami finansowymi. Jak ujawniła w tym roku jedna z firm audytorskich, jego dług wynosi blisko 280 mln euro. 

39-letni Ricardo Sa Pinto jest blisko związany ze Sportingiem. W drużynie swojego byłego pracodawcy w przeszłości, przez dziewięć sezonów, występował jako piłkarz, a także - przez rok - jako szkoleniowiec juniorów.

Podczas kariery zawodniczej Sa Pinto bronił też barw Realu Sociedad San Sebastian oraz Standardu Liege. Portugalski napastnik występował 45-krotnie w narodowej drużynie, dla której strzelił 10 bramek.

Reklama

Reklama

Reklama