Reklama

Reklama

Tomaszewski: To nazwisko mogłoby zjednoczyć oba łódzkie kluby

Jak dowiedziała się INTERIA.PL, Stadion Miejski w Łodzi najprawdopodobniej zostanie nazwany imieniem Leszka Jezierskiego. - To nazwisko mogłoby zjednoczyć oba kluby - uważa Jan Tomaszewski, pomysłodawca.

- Leszek był ełkaesiakiem z krwi i kości, a wspólnie z Ludwikiem Sobolewskim i Stefanem Wrońskim zbudowali wielki Widzew - przypomina Tomaszewski. - Dlatego też jest to zdecydowanie najlepszy wariant. Nie można wskazać lepszego kandydata.

Leszek Jezierski przez wiele lat związany był z Łodzią. Jako piłkarz reprezentował barwy łódzkiego Włókniarza, Startu czy właśnie ŁKS. Zasiadał też na ławce trenerskiej m.in. tego ostatniego klubu, a także Widzewa. Zmarł trzy lata temu.

W sobotę imieniem śp. Leszka Jezierskiego nazwano nowo otwarte boisko w Rosanowie, oddalonym o kilka kilometrów od Łodzi. Będzie grała tam głównie młodzież, a że pan Leszek zawsze lubił z nią współpracować, pomysł przyjęto z wielkim entuzjazmem. Teraz jego nazwisko, jak mówi Tomaszewski, ma połączyć Widzew i ŁKS.

Reklama

Kilka dni temu były wybitny bramkarz otrzymał pismo od Stowarzyszenia Byłych Piłkarzy Widzewa, w którym w pełni poparto jego inicjatywę. W ŁKS też nikt nie ma nic przeciwko. Tomaszowi Kacparzakowi, Przewodniczącemu Rady Miejskiej w Łodzi, pomysł przypadł do gustu, wyraził już swoją aprobatę.

Kiedy zapadnie więc oficjalny komunikat w tej sprawie? Na niego trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. W chwili obecnej najważniejsze jest bowiem zakończenie przetargu i wyłonienie zwycięzcy na budowę miejskiego obiektu przy alei Unii. Chętni mogą się zgłaszać do 14 października, choć termin może zostać przesunięty.

- Dlaczego zaczął pan działać w tym temacie dopiero teraz, tydzień przed wyborami? - pytamy Tomaszewskiego.

- Zapewniam, że nie jest to żadna moja wyborcza zagrywka. W tej sprawie zacząłem działać już o wiele wcześniej. Niezależnie od tego, czy wejdę do Sejmu, to apeluję do pani prezydent Hanny Zdanowskiej, aby poparła mój pomysł - odpowiada człowiek, który zatrzymał Anglię.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy