Reklama

Reklama

Tomaszewski, czyli kto powstrzyma chamstwo?

Selekcjoner Franciszek Smuda przyznaje: "Nie mam matury". Czy to coś zmienia w historii polskiej piłki?

Jan Tomaszewski nie odbierze już Smudzie trzech mistrzostw Polski i awansu do Ligi Mistrzów. Nie odbierze mu również prowadzenia reprezentacji. Smuda będzie - co najwyżej - skończony na stanowisku trenera kadry. Po finałach Euro 2012, jeśli w kiepskim stylu zagrają "Biało-czerwoni".

Franciszek Smuda nie ma matury. Jego rodzeństwo ukończyło wyższe studia - dwie siostry i brat. A Smuda zaledwie zawodówkę - budowlankę. Czy ma to jakieś znaczenie dla historii polskiej piłki? Żadnego. Rzecz jasna innego zdania jest Jan Tomaszewski (z Prawa i Sprawiedliwości), który złożył w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Bo przecież matura to warunek konieczny do uzyskania licencji UEFA Pro. Jednak w 2004 roku Smuda został potraktowany nadzwyczajnie przez ówczesną minister edukacji narodowej i sportu, Krystynę Łybacką.

Reklama

Antoni Bugajski na łamach "Przeglądu Sportowego" pisze: "Adam Giersz przyniósł prośbę o dopuszczenie Smudy do nauki w "kuleszówce", mimo braku świadectwa maturalnego. - Ja tę zgodę rzeczywiście podpisałam. I nie była to zgoda warunkowa, lecz zgoda wyjątkowa. Oczywiście powiedziałam wtedy panu Gierszowi, że dobrze by było, gdyby w końcu pan Smuda zdał maturę, ale nie był to żaden formalny wymóg". Ot, cała prawda o braku matury dla Smudy.

Zbigniew Boniek mówi: "Czy nikt nie zrozumiał mojego poczucia humoru, gdy śmiałem się, że Tomaszewski został posłem? Na razie dalej się śmieję, ale domagam się też od Tomaszewskiego wykonania wyroku sądu i publicznego przeproszenia mnie". Tomaszewski nikogo jednak nie będzie przepraszał. A już na pewno nie przeprosi Damiena Perquisa, którego nazwał: "Śmieciem francuskim, takim futbolowym śmieciem". Bogdan Rymanowski w TVN24 był tym trochę skonfundowany, podobnie, jak zdaniem o ministrze Cezarym Grabarczyku. Tomaszewski był łaskaw palnąć: "Buduje i grabi".

Owszem - Grabarczyk to najgorszy minister w rządzie Donalda Tuska. Ale żeby powiedzieć o nim, że "grabi"? Może sobie jednak na to pozwolić Tomaszewski, który znalazł się w swoim żywiole. Wędruje ze stacji telewizyjnej do stacji telewizyjnej, za chwilę zostanie zaprzysiężony na posła, obejmie go immunitet... Żyć, nie umierać! Można mówić o Łukaszu Piszczku per "nieukarany przestępca", a Perquisa nazywać "śmieciem". Ciekawe kto pierwszy powie dość? Kto zatrzyma to kłamstwo i chamstwo, które głosi Tomaszewski?

Autor jest komentatorem Polsatu Sport

Czytaj teksty Romana Kołtonia i dyskutuj z nim na blogu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje