To nie koniec problemów Hiszpanii po Euro. Oficjalna kara, długie zawieszenie
Hiszpanie kilka dni temu przypieczętowali tytuł mistrzów Europy. Drużyna prowadzona Luisa de la Fuente dokonała tego w wielkim stylu. Równie huczne było później świętowanie na ulicach Madrytu, na którym przekroczono pewne granice, za co do UEFA trafiła skarga. Jak się jednak okazuje, to nie koniec. Sportowy Sąd Arbitrażowy w Hiszpanii zajął się bowiem prezydentem tamtejszej federacji. Na Pedro Rochę nałożono karę grzywny oraz dwuletnie zawieszenie, a jeszcze kilka dni temu Rocha siedział na trybunach.

Reprezentacja Hiszpanii na mistrzostwa Europy do Niemiec nie jechała w roli jednego z najpoważniejszych faworytów do tytułu. Zespół prowadzony przez Luisa de la Fuente zaliczany był raczej do tych drużyn, które mogą pozytywnie zaskoczyć i zaskoczył. Na przestrzeni całej imprezy to Hiszpanię oglądało się zdecydowanie najlepiej. To tą ekipą zachwycił się cały piłkarski świat już od jej pierwszego meczu. Ten zakończył się bowiem wynikiem 3:0 i zniszczeniem Chorwacji.
Tendencja była stale kontynuowana i ostatecznie drużyna z Półwyspu Iberyjskiego sięgnęła po wymarzony tytuł. Dzień po zakończeniu imprezy odbyło się huczne świętowanie w Madrycie. Wodzirejem całej fiesty był Alvaro Morata, ale bardzo głośno zrobiło się także o Rodrim i to nie z powodu otrzymania nagrody MVP turnieju. Hiszpański środkowy pomocnik podczas celebracji na Plaza de Cibeles przekroczył pewne granice, wchodząc w polityczne rozgrywki. "Gibraltar jest hiszpański" - zaśpiewał jeden z kandydatów do Złotej Piłki.
Prezes Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej zawieszony. Bezlitosna kara
To spotkało się ze stanowczą reakcją federacji Gibraltaru. "Federacja Gibraltaru zwróciła uwagę na prowokacyjny i obraźliwy charakter uroczystości związanych ze zwycięstwem reprezentacji Hiszpanii na Euro 2024. Stowarzyszenie rano zdecydowało się złożyć skargę do organu zarządzającego europejskim futbolem, UEFA, w związku z niedopuszczalnymi słowami dotyczącymi Gibraltaru" - napisano w części oficjalnego komunikatu [WIĘCEJ TUTAJ]. Jak się jednak okazuje, to nie koniec.
Poważne kłopoty ma bowiem także Pedro Rocha, a więc prezydent hiszpańskiej federacji, który zastąpił na tym stanowisku Luisa Rubialesa. Rocha również nie ustrzegł się skandalu. W kwietniu tego roku został objęty dochodzeniem, które związane było z aż trzema różnymi naruszeniami, których miał się dopuścić w przeszłości, gdy stał na czele komisji ds. gospodarczych w federacji. Na karę nie trzeba było zbyt długo czekać, ale Rocha i tak zasiadł na trybunach stadionu w Berlinie podczas finału mistrzostw Europy w Niemczech.
Sportowy Sąd Arbitrażowy w Madrycie wydał już wyrok w tej sprawie, a ten jest dla Rochy bardzo niekorzystny. Prezes hiszpańskiej federacji otrzymał karę grzywny w wysokości 33 tysięcy euro i to jest ta mniej bolesna część kary. Główną częścią jest bowiem dwuletnie zawieszenie. Wybory na nowego prezesa Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej mają odbyć się po igrzyskach olimpijskich w Paryżu. To kolejna zmiana na tym stanowisku w ostatnich kilkunastu miesiącach.











