Reklama

Reklama

Thriller dla Wisły!

Dzięki bramkom Tomaszów: Frankowskiego i Kłosa strzelonym w 88. i 93. minucie szlagierowego meczu 17. kolejki Wisła pokonała w Krakowie Amikę Wronki 2:1 i umocniła się na pozycji lidera piłkarskiej ekstraklasy. Gol dla gości był dziełem Marka Zieńczuka.

Komplet publiczności na stadionie przy ulicy Reymonta, wśród których był m.in. Dariusz Michalczewski, obejrzało pasjonujące widowisko, którego losy ważyły się do ostatnich sekund.

Pierwsza połowa meczu należała do gospodarzy, którzy atakowali pomysłowo i bez trudu przedostawali się w pobliże bramki Szamotulskiego. Po świetnej centrze Kalu Uche stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Gorawski, który z sześciu metrów główkował obok słupka. Mocno z dystansu uderzał także Szymkowiak, jednak wprost w ręce Szamotulskiego, a po główce Uche piłka odbiła się od słupka. Goście w pierwszych 45 minutach oddali tylko jeden, w dodatku niecelny strzał, a szczęścia szukali głównie w egzekwowaniu rzutach rożnych.

Reklama

W przerwie meczu trener Majewski dokonał dwóch zmian i efekty tego były natychmiast widoczne. Chociaż optyczną przewagę wciąż posiadali gospodarze, to Amica zaczęła groźnymi prostopadłymi podaniami zagrażać bramce Radosława Majdana. Łaskawości arbitra może zawdzięczać Głowacki to, że z żółtą kartką pozostał na boisku, gdy faulował wychodzącego na czystą pozycję Dawidowskiego. Po kolejnej kontrze ten sam zawodnik Amiki nie trafił w bramkę, jednak w 78 minucie goście mieli już powody do radości. Prostopadle podawał Jacek Dembiński, a Marek Zieńczuk nie dał się dogonić Marcinowi Baszczyńskiemu i (trochę szczęśliwie) umieścił piłkę w bramce. 0:1!

Wisła jednak nie odpuszczała. Krakowianie konsekwentnie atakowali i ich starania przyniosły efekt! Na dwie minuty przed upływem regulaminowego czasu gry w polu karnym zamieszał Kalu Uche, podał do Tomasza Frankowskiego, który na raty, ale umieścił piłkę w bramce. 1:1!

To jednak nie był koniec. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry (arbiter doliczył cztery minuty) doszło do olbrzymiego zamieszania pod bramką Szamotulskiego. Piłka trafiła do Tomasza Kłosa, który z 10 metrów mocnym strzałem trafił tuż przy słupku, uzyskując tym samym zwycięskiego gola! 2:1!

To już 34. mecz Wisły bez porażki na własnym stadionie. Po tym zwycięstwie krakowianie mają cztery punkty przewagi nad Legią i sześć nad Amiką.

Zobacz opisy meczów 17. kolejki piłkarskiej ekstraklasy

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy