Reklama

Reklama

Taniec radości Capello

W starciu gigantów Juventus Turyn - Real Madryt lepsi okazali się podopieczni Fabio Capello. Skromna zaliczka "Królewskich" z pierwszego spotkania okazała się niewystarczająca. Bramki strzelone przez Davida Trezeguet i Marcelo Zalayatę sprawiły, że w ćwierćfinale LM zagra Juventus.

W starciu gigantów Juventus Turyn - Real Madryt lepsi okazali się podopieczni Fabio Capello. Skromna zaliczka "Królewskich" z pierwszego spotkania okazała się niewystarczająca. Bramki strzelone przez Davida Trezeguet i Marcelo Zalayatę sprawiły, że w ćwierćfinale LM zagra Juventus.

W ćwierćfinale tegorocznej edycji Champions League, Hiszpanie nie będą mieli swojego reprezentanta (we wtorek odpadła Barcelona). Taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy od sezonu 1994/95.

- Pokonanie Realu nigdy nie jest łatwe - powiedział Capello. Szkoleniowiec Juventusu wykonał taniec radości po końcowym gwizdku sędziego Markusa Merka.

- Chyba pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się celebrowanie sukcesu w taki sposób, ale nie mam nic przeciwko temu, żebym znów miał ku temu okazję - stwierdził Capello, który w sezonie 1996/97 poprowadził Real do mistrzostwa Hiszpanii.

Reklama

- Po porażce w Madrycie wiedzieliśmy, że u siebie jesteśmy w stanie odrobić straty i wywalczyć awans. Zagraliśmy z sercem, determinacją i na wysokim poziomie - dodał Capello.

Rozczarowania z odpadnięcia na tym etapie rozgrywek nie krył trener Realu, Vanderlei Luxemburgo.

- Był to wyrównany mecz, ale jedna z drużyn musiała wygrać - ocenił krótko opiekun "Królewskich".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL