Reklama

Reklama

Takiej trawy jaka będzie w Gliwicach dotąd w Polsce nie było

W Gliwicach powstaje nowoczesny ośrodek piłkarski. - Niektórzy twierdzą, że nikt nie robi takich inwestycji, nie mając czysto biznesowego celu z założeniem, że takie miejsce jak najszybciej ma przynosić wielkie zyski. W naszym przypadku jest inaczej, mamy komfort spokojnego działania. Dla nas w tym wypadku zysk nie jest wcale najważniejszy - deklaruje inwestor Marek Śliboda, przedsiębiorca z Gliwic.


Reklama

W grudniu zeszłego roku w gliwickiej dzielnicy Ligota Zabrska rozpoczęła się budowa Marco Football Center w Gliwicach. Inwestycja warta jest 7,5 mln zł. To piłkarska hala pneumatyczna połączona z wielofunkcyjnym budynkiem zaplecza. To pierwsze tego typu rozwiązanie w Europie. Zakończenie budowy przewidziano na kwiecień 2021 roku.


Z miłości do futbolu

Na ośrodek będą składać się jedno duże boisko ze sztuczną nawierzchnią (dzielone na trzy mniejsze) przykryte halą pneumatyczną o rozmiarach 85m x 55m. Balon nad nim będzie miał wysokość 18 metrów. Obok będzie również jedno mniejsze boisko, a także park motoryczny i mniejsze boisko połączone ze ścianą do treningów szeroką na 20 metrów. Użytkownicy będą mieli do dyspozycji wielofunkcyjny budynek zaplecza sportowo-socjalnego. W założeniu ma to być całoroczny obiekt sportowy zarówno dla amatorów, jak i profesjonalistów. 

Inwestycję finansuje znana gliwicka spółka Marco, której prezesem jest 42-letni Marek Śliboda. - Pomysł budowy kompleksu zlokalizowanego pomiędzy ulicami Ceglarską a Pocztową narodził się z naszej pasji, miłości do futbolu, a jednocześnie zaangażowania w sprawy lokalnej społeczności. To będzie, bez przesady, jeden z najnowocześniejszych tego typu obiektów w tej części Europy. Zależy nam żeby spełniał najwyższe standardy - uważa Śliboda. Jego firma na co dzień nie ma nic wspólnego z futbolem: produkuje specjalistyczne elementy znakowania dla największych koncernów w branży automotive (współpracuje m.in. z Audi, Porsche i VW), elektronicznej, mechanicznej oraz zbrojeniowej. Śliboda zarządza nią w niekonwencjonalny sposób, pasjonuje się zarządzaniem: wszyscy są na ty, od pracowników oczekuje się inwencji, a nie ślepo wykonywanych zadań do których są przypisani.

Dla Ślibody ważna jest także społeczna odpowiedzialność biznesu. - Będzie to nie tylko ośrodek treningowy dla młodych piłkarzy, ale także miejsce dla lokalnej społeczności, a miejscowe firmy będą mogły to miejsce wynajmować. Będziemy również organizować turnieje krajowe i międzynarodowe - mówi inwestor.

Jak w Arabii Saudyjskiej

Partnerem sportowym przedsięwzięcia jest Akademia Piłkarska Team Jarosława Kaszowskiego, byłego piłkarza, który z Piastem Gliwice przeszedł od B-klasy do ekstraklasy. To przede wszystkim z myślą o niej powstaje ten ośrodek. - To miejsce zapewni nam ciągłość szkolenia do piętnastego roku życia. Zawodnicy, którzy będą tu się rozwijać wejdą na zupełnie nowy poziom szkolenia - podkreśla 43-letni Kaszowski. Ma w tym pomóc nowoczesny sprzęt do treningów motorycznych, indywidualnych.

- Zainwestowaliśmy pół miliona zł więcej w membranę termiczną, wyprodukowaną przez słowacką firmę Tilea, co ma spowodować, że wewnątrz balonu temperatura w lecie będzie niższa o sześć stopni, więc znacznie przyjemniej będzie tam trenować. Zdecydowaliśmy się też na inne szaleństwo: przygotowaliśmy infrastrukturę używaną podobno tylko w Arabii Saudyjskiej. Sprzęt pozwoli na ewentualne klimatyzowanie kubatury o objętości 55 tysięcy metrów sześciennych w przyszłości - opowiada Śliboda. - Mogliśmy ten ośrodek wybudować za 4-5 mln, a inwestujemy 7,5 mln, bo zależy nam na jak najwyższej jakości, w przyjaznym dizajnie. Tam wszystko ma być dopieszczone - dodaje.

Przykład? Sztuczna trawa. - Wybieraliśmy z Jarkiem przez dwanaście miesięcy i - uważam - zdecydowaliśmy się na najlepszą możliwą. Dostarczy ją i zainstaluje łódzka firma Epufloor, a wyprodukuje największy specjalista na świecie - chińska firma CCG. Model, który wybraliśmy jest produkowany od... 2021 roku. Trawa ma świetne parametry, jest gęsta, z wysokiej jakości granulatem - mówi Marek Śliboda.

Podkreśla przy tym, że jego firma nie... przepłaca. - Wręcz przeciwnie, nauczyliśmy się nie wydawać niepotrzebnie pieniędzy. Przykład: tak się składa, że wykonujemy komponenty piankowe dla przemysłu. Dzięki temu na przykład element schocpadowy, czyli piankę będącą amortyzatorem, zamiast kupić za 150 tysięcy zł od dostawcy produkujemy ją sobie sami, a koszt to 60 tysięcy zł. Bliska nam jest filozofia ciągłego doskonalenia, optymalizowania kosztów i eliminowania strat. Wkrótce zaczniemy rozmowy ze specjalistycznymi firmami, żeby ten schocpad kupowali od nas - opowiada Marek Śliboda.

Kolejną atrakcją ośrodka będzie tzw. park motoryczny dla dzieci. - Uznaliśmy, że samo boisko dla dzieci to będzie trochę za mało. Taki park to rzadkość, widzieliśmy to na obiektach Red Bull Salzburg. Chodzi o stworzenie toru przeszkód z różnymi urządzeniami dla dzieci. Chcemy by był to jeden z elementów treningu dla naszych podopiecznych. Będzie to idealne miejsce do poprawienia motoryki. Tutaj chętniej będą się męczyć - uśmiecha się Jarosław Kaszowski. 

Zysk nie jest najważniejszy

W dokładnie zaplanowanym budynku znajdzie się m.in. 9 szatni, gabinet fizjoterapii, sala konferencyjna, pokój dla sędziów i trenerów. Atrakcją ma być kawiarenka dla rodziców z przeszkloną ścianą, skąd będą mogli oglądać grę dzieci, - Chcemy żeby rodzice wygodnie spędzali tam czas, jednocześnie dając dzieciom możliwość skupienia się na treningu. Chodzi o to żeby czuły się swobodnie, żeby po każdym nieudanym zagraniu nie patrzyły speszone na ojca lub matkę lecz nauczyły się, że mogą popełniać podczas zajęć błędy - mówi Kaszowski. Do Akademii przyjmowane są nawet czterolatki. Siedmiolatki są już wysyłane na turnieje. 

- Inwestycja to pochodna filozofii mojej firmy i pasji Jarka do futbolu. Będziemy tu profesjonalizować Akademię Team. Chcemy, żeby działała jak moja firma i coraz bardziej przypominała szkółkę choćby Barcelony - deklaruje Śliboda. - Niektórzy twierdzą, że nikt nie robi takich inwestycji, nie mając czysto biznesowego celu z założeniem, że ośrodek jak najszybciej ma przynosić wielkie zyski. W naszym przypadku jest inaczej, mamy komfort spokojnego działania. Dla nas w tym wypadku zysk jest kwestią trzeciorzędną.

- A co jest najważniejsze? - pytam.

- Jakkolwiek to zabrzmi: chodzi nam przede wszystkim żebyśmy mieli lepszych piłkarzy i sportowców - odpowiada Marek Śliboda. - Mamy własne autorskie pomysły. Żeby edukować ludzi w kwestii odpowiedniego zachowania i dbania w ośrodku o czystość. Po użytkowaniu obsługa będzie od razu sprzątać i... dawać rating podmiotowi, który będzie ją wynajmował. Będziemy na przykład zwracać uwagę, czy puste butelki po wodzie wyrzuca do kosza a nie rzuca byle gdzie. Ci z najwyższym ratingiem będą mieli upust na kolejne wynajmy. Ci z niskim zawsze będą mogli się obrazić i nie wrócić a my - z racji, że nie robimy tego dla pieniędzy - za bardzo się tym byśmy nie przejęli. Prędzej czy później znajdziemy takich klientów jakich chcemy. To ogromna wygoda, że tę inwestycję możemy realizować bez ciśnienia, że stać nas aby to zrobić po swojemu. Nie ma ryzyka, że po trzech miesiącach jeśli nie będzie odpowiedniej ilości klientów, to zamkniemy ośrodek. Przygotowaliśmy długofalową strategię - dodaje inwestor.

- Wyobrażacie sobie współpracę z Piastem?

- Oczywiście. Ośrodek będzie otwarty od rana do wieczora siedem dni w tygodni. Zachęcamy wszystkich. Do południa chcielibyśmy, aby były u nas drużyny młodzieżowe klubów profesjonalnych i szkoły, które będziemy zachęcać do przyjazdu. Popołudniami będą ćwiczyć członkowie Akademii Team Jarka Kaszowskiego, wieczorami - komercja, czyli wynajem dla firm. W weekendy - turnieje. Bardzo chciałbym, żeby to był wyróżniający się ośrodek w Polsce - deklaruje Marek Śliboda. - Chcemy żeby wszyscy ci, którzy do nas przyjadą, chętnie tutaj wracali - kończy Jarosław Kaszowski.






Dowiedz się więcej na temat: piłka nożna | Gliwice | Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje