Takiego samobója nikt jeszcze nie widział. Gol sezonu. Można oglądać bez końca [WIDEO]
W niedzielny wieczór polscy kibice byli zaaferowani informacjami o kontuzji Jana Bednarka, który nie dokończył meczu w barwach FC Porto. Tymczasem hit portugalskiego weekendu odnotowano w Lizbonie. Tam Benfica w kuriozalnych okolicznościach zremisowała 2:2 z Casa Pia. Najkoszmarniejszy mecz a w karierze rozegrał obrońca gospodarzy Tomas Araujo. Nagranie z jego golem samobójczym drugi dzień z rzędu bije rekordy wyświetleń w całej Europie.

W niedzielnym meczu Benfica - Casa Pia zdecydowanym faworytem byli gospodarze. Po godzinie gry prowadzili 2:0, gdy do siatki rywala trafili Gergij Sudakow i Vangelis Pavlidis (z rzutu karnego). Wydawało się, że bez problemu sięgną po komplet punktów.
Tymczasem w 65. minucie arbiter podyktował "jedenastkę" dla gości. Do piłki podszedł Cassiano Dias Morreira. 36-letni Brazylijczyk miał przywrócić niżej notowanej drużynie nadzieję na sprawienie sensacji.
Gol sezonu padł w Portugalii. Koszmarny wieczór Tomasa Araujo w Lizbonie
Uderzenie rutyniarza obronił Anatolij Trubin. Aplauz trybun szybko zamienił się jednak w konsternację. Do odbitej piłki dopadł bowiem obrońca lizbońskiego zespołu Tomas Araujo i soczystym strzałem wpakował ją idealnie w "okienko".
Wszyscy piłkarze Benfiki w jednym momencie złapali się za głowę, nie dowierzając w to, co zobaczyli. Autor gola padł na kolana i zakrył twarz koszulką. Jeszcze nie wiedział, że to dopiero pierwszy akt jego dramatu.
W doliczonym czasie gry ten sam zawodnik niefortunnie zagrał piłkę wprost pod nogi rywala. Z prezentu skorzystał Renato Nhadze. Wpakował piłkę do bramki Trubina, ustalając końcowy rezultat na 2:2.
23-letni Araujo ma za sobą debiut w reprezentacji Portugalii. Jest wychowankiem Benfiki. W pierwszym zespole gra trzeci sezon po powrocie z jednorocznego wypożyczenia do Gil Vicente.
Po 11. kolejkach drużyna dowodzona przez Jose Mourinho plasuje się na trzecim miejscu w tabeli. Do liderującego FC Porto traci sześć punktów. "Smoki" wygrały niedzielne spotkanie z bardzo niewielkim udziałem Jana Bednarka. O jego kontuzji piszemy szerzej TUTAJ.













