Tak Ronaldo zareagował na śmierć przyjaciela. Kibice mu wypomnieli jedną rzecz, teraz się tłumaczy
Cristiano Ronaldo w ostatnim czasie udzielił bardzo długiego wywiadu Piersowi Morganowi, który odbił się szerokim echem na całym świecie. Dziennikarz poruszył w nim wiele interesujących wątków, które nie zawsze były radosne. Portugalczyk został zapytany m.in. o śmierć Diogo Joty oraz o to, dlaczego nie zjawił się na pogrzebie swojego reprezentacyjnego kolegi.

Piers Morgan to brytyjski dziennikarz i prezenter telewizyjny. W ostatnich dniach przeprowadził długą, dwuczęściową rozmowę z Cristiano Ronaldo, w której zostały poruszone sportowe wątki z kariery Portugalczyka, ale nie tylko. 40-latek opowiedział o swoich sukcesach, planach i marzeniach. Doświadczony piłkarz ujawnił, że koniec jego kariery jest bliski i choć długo przygotowywał się do tego momentu, będzie to dla niego trudne doświadczenie.
Tak Ronaldo zareagował na śmierć Diogo Joty
40-letni gwiazdor wspomniał, że bardzo dotknęła go śmierć piłkarza Liverpoolu i reprezentacji Portugalii Diogo Joty, który zginął 2 lipca w wypadku samochodowym.
Ta tragiczna wiadomość dotarła do mnie, gdy byłem na siłowni ze swoją żoną. Początkowo nie chciałem w to uwierzyć. Płakałem i krzyczałem. To był bardzo trudny moment dla jego rodziny, przyjaciół, całej piłkarskiej społeczności i wszystkich Portugalczyków
40-latek przyznał, że po tragedii rozmawiał z rodziną Joty i okazał jej wsparcie. - Takie tragedie przypominają nam o tym, aby cieszyć się każdą chwilą, korzystać z życia i nie odkładać planów na daleką przyszłość. Osobiście skupiam się na planach krótkoterminowych, bo wszystko może zmienić się w mgnieniu oka. Przyszłość jest trudna do przewidzenia. Śmierć Diogo była szokująca. Był jednym z nas. Upamiętniliśmy go przed meczem reprezentacji. Był bardzo dobrym człowiekiem i świetnym piłkarzem. Był cichy i spokojny. Cieszę się, że mogłem przeżyć z nim wiele wspaniałych chwil - dodał.
Ronaldo nie przyjechał na pogrzeb Joty. Kibice natychmiast mu to wypomnieli
Wiele kontrowersji wywołał fakt, że Ronaldo nie przyjechał na pogrzeb Joty. Piłkarz był za to mocno krytykowany.
- Nie martwię się krytyką, bo jeśli mam czyste sumienie, to nie przejmuję się tym, co mówią ludzie. Nie chciałem przyciągać zbędnej uwagi. Gdziekolwiek się pojawię, to zawsze towarzyszy mi "cyrk". Kibice i dziennikarze są wszędzie. Wszyscy pytają mnie o piłkę nożną. Wolałem tego uniknąć. Na pogrzebie nie musiałem stać w pierwszym rzędzie i być śledzonym przez kamery. Czuję się dobrze ze swoją decyzją. Najważniejsze zrobiłem poza światłem reflektorów - tłumaczył CR7.










