Reklama

Reklama

Szymkowiak zachwycony

- Wystarczyło kilka dni treningów, bym zapomniał o pierwszych wrażeniach po przyjeździe do Trabzonsporu, które rzeczywiście nie były najlepsze - powiedział na łamach "Przeglądu Sportowego" Mirosław Szymkowiak, który za 800 tysięcy euro przeszedł z Wisły Kraków do tureckiego klubu.

- Teraz już wiem, że należało mnie zawieźć na szczyt góry wznoszącej się nad miastem i pokazać mi cały Trabzon. Widok naprawdę zapiera dech, zwłaszcza nocą - dodał "Szymek".

Szymkowiak podkreślił dobrą organizację w tureckim klubie oraz bardzo dobrą bazę treningową.

- Trabzonspor zatrudnia aż 100 osób, które odpowiadają za właściwe funkcjonowanie całego klubu. W Polsce nie spotkałem się z czymś takim. Wszystko jest poukładane, piłkarz koncentruje się tylko na graniu. Imponująca jest przede wszystkim baza treningowa. Kilkadziesiąt metrów od brzegów Morza Czarnego, z kilkoma znakomicie przygotowanymi boiskami. Moi koledzy z Wisły Kraków o czymś takim mogą tylko pomarzyć - stwierdził reprezentant Polski, który jeszcze nie wie jaką rolę w zespole przydzieli mu trener Senol Gunes.

Reklama

- Już parę razy rozmawiałem z Gunesem. Mogę się domyślać, że będę grał w środkowej strefie boiska. Widzę, że Gunes ma kilka wariantów taktycznych, które zamierza testować w najbliższym czasie. W piątek czeka nas kolejna rozmowa i być może będę wiedział więcej. Wciąż istnieje możliwość, że zagram w niedzielę w ligowym meczu, ale Gunes wie, że ja nie jestem jeszcze idealnie przygotowany. W Turcji zimowa przerwa była krótka, tutaj gra się też wiele sparingów. Piłkarze praktycznie nieustannie pozostają w rytmie meczowym, a ja oczywiście o sobie nie mogę tego powiedzieć - mówił Szymkowiak.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL