Reklama

Reklama

Szymkowiak: To był dla mnie szok

"Dla mnie to połowiczne mistrzostwo, ale i tak bardzo się z niego cieszę. To jest już w sumie moje szóste mistrzostwo kraju, do tego cztery razy byłem wicemistrzem, także troszeczkę w tej Polsce osiągnąłem" - wyznał Mirosław Szymkowiak, który uczestniczył w mistrzowskiej fecie Wisły Kraków po niedzielnym spotkaniu z Groclinem Dyskobolią.

Pomocnik reprezentacji Polski stał się jednym z najbardziej utytułowanych piłkarzy polskiej ekstraklasy. W tym sezonie wyprzedził Macieja Szczęsnego, który kiedyś w barwach kolejno Widzewa, Legii, Polonii oraz Wisły w sumie pięciokrotnie odbierał złote medale. "Wyślę Maćkowi zdjęcia z medalami. Może teraz jemu uda się coś zdobyć na ławce trenerskiej" - żartował Szymkowiak.

"Teraz staram się jak najlepiej reprezentować nasz kraj zagranicą. Na razie mi się to udaję, zawsze bardzo ciężko jest powtórzyć sukces, który się osiągnęło i teraz będę do tego dążył, aby zagrać jak najlepiej w następnych meczach" - podkreślił "Szymek", który w rozmowie z dziennikarzami ocenił ostatni sezon w wykonaniu swojego byłego zespołu.

Reklama

"Tak się akurat złożyło, że Legia pogubiła dużo punktów, Groclin też miał słabsze mecze. Bardzo dużo ludzi ma pretensje o styl gry, ale trzeba pamiętać, że zimą odeszło trzech kluczowych piłkarzy, przyszedł tylko Radek Sobolewski, no jeszcze Vidliczka, ale praktycznie tylko Radek grał w pierwszym składzie i ciężko jest się tak od razu rozbudować drużynie, tym bardziej, że Wisła zawsze grała ofensywnie, a Radek jest takim defensywnym piłkarzem" - wyjaśnił pomocnik Trabzonsporu, który ujawnił również jak wygląda jego życie w mieście na północy Turcji.

"Życie w Trabzonie wygląda tak, że praktycznie cały czas się ... siedzi w domu. Tam piłkarze w ogóle nie wychodzą wieczorami czy na kolację, czy gdzieś indziej, bo nie można. Kibice są tak fanatyczni, co chwilę trzeba jakieś zdjęcia robić, słowem nie ma chwili spokoju. To jest taki szok kulturowy. Ja do tej pory kilka razy w tygodniu budzę się na tzw. "nawoływania", a pierwsze z pięciu jest ok. 4.10 rano. Koledzy z zespołu przed wyjściem na rozgrzewkę, rozkładają swoje dywaniki i zaczynają się modlić. Mówią do mnie "Szimek, Szimek odejdź na bok" i się modlą. To był dla mnie szok i coś nowego" - zdradził Szymkowiak, który dał się także namówić na porównanie drużyn Wisły i Trabzonsporu.

"Ta Wisła, która grała pół roku temu, była zdecydowanie lepszym zespołem od Trabzonsporu, ale teraz działacze chcą kupić kilku zawodników i powalczyć w Lidze Mistrzów" - dodał były wiślak.

Andrzej Łukaszewicz, Kraków

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy