Reklama

Reklama

Szymkowiak: Aż mnie przytkało

Pół godziny trwał debiut Mirosława Szymkowiaka w barwach tureckiego Trabzonsporu. Jego drużyna pokonała na wyjeździe Sebatspor 1:0. Dzięki wygranej Trabzonspor ma już tylko 4 punkty straty do prowadzącego w tabeli Fenerbahce.

- Byliśmy skoszarowani od soboty - powiedział Szymkowiak na łamach "Przeglądu Sportowego".

- Jeszcze o 23 wezwał mnie do siebie Senol Gunes. Mówił, że jestem mu bardzo potrzebny w optymalnej formie. Uznał, że najlepiej będzie, jeśli stopniowo będę wchodził do drużyny, dlatego wiedziałem, że nie zacznę meczu od pierwszej minuty - stwierdził "Szymek".

- Nie układała nam się gra. Były sytuacje podbramkowe, ale nic z nich nie wychodziło. Wszedłem do gry za napastnika Mehmeta Yilmaza, ale w dalszym ciągu było to bardzo ofensywne ustawienie. Graliśmy trójką pomocników i trójką napastników. Ja zostałem ustawiony bardziej z prawej strony, bo nasz prawoskrzydłowy Ibrahima Yattara został przesunięty do ataku - mówił pomocnik reprezentacji Polski.

Reklama

Szymkowiak miał spory udział przy zdobyciu zwycięskiej bramki.

- Rzuciłem prostopadłą piłkę i jeden z rywali wybił ją na rzut rożny. Egzekwował go Yattara, a D'Haene wykorzystał błąd obrońców i posłał piłkę do siatki - podkreślił Szymkowiak.

Przy korzystnym wyniku zadaniem "Szymka" było przytrzymywanie piłki i uspokojenie gry. - Parę razy musiałem szarpnąć tak mocno, że aż mnie przytkało - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL