Reklama

Reklama

Szwedzki stadion narodowy przynosi niespodziewanie duże straty

Otwarty w 2012 roku w mieście Solna pod Sztokholmem szwedzki stadion narodowy Friends Arena przynosi niespodziewanie duże straty. Współwłaściciele obiektu zastanawiają się nad sprzedażą swoich udziałów.

W tym roku stadion może osiągnąć stratę 200 mln koron szwedzkich (ok 22 mln euro), a w zeszłym w budżecie inwestycji zabrakło 244 mln koron (ok. 27 mln euro).

Reklama

"Zawsze w okresie początkowym, 3-5 lat, koszty prowadzenia stadionu są wyższe" - tłumaczy Szwedzkiemu Radiu Thomas Perslund, prezes firmy Sweden Management Arena, która jest właścicielem areny.

Udziałowcami Sweden Management Arena są: Szwedzki Związek Piłki Nożnej (33 proc.), prywatne oraz państwowe firmy deweloperskie, a także samorząd miasta Solna.

Według Szwedzkiego Radia, federacja piłkarska ma nadzieję na zmniejszenie swojego zaangażowania w Friends Arena.

W ubiegłym roku związek mógł osiągnąć zysk w wysokości 32 mln koron (3,6 mln euro), ale inwestycja w stadion spowodowała, że rok 2012 zamknięto stratą w wysokości 54 mln koron (6,1 mln euro).

Swoich akcji chce pozbyć się także m.in. państwowy deweloper Jernhusen oraz miasto Solna. Analizy ekspertów wskazują, że każdy mieszkaniec tej gminy zainwestował w stadion 9 tys. koron (ponad 1 tys. euro).

Według optymistycznych prognoz sytuacja finansowa obiektu ma poprawić się po 2015 roku, kiedy w pobliżu stadionu ma zostać otwarte centrum handlowe. Będące współwłaścicielem Friends Arena firmy deweloperskie chcą zarobić na budowie w sąsiedztwie stadionu osiedla mieszkaniowego.

Friends Arena ma rozsuwany dach, może pomieścić na trybunach do 50 tys. kibiców oraz do 65 tys. widzów podczas koncertów.

Prawo do nazwy stadionu za 153 mln koron kupił szwedzki bank Swedbank. Nabywca ostatecznie zdecydował o przekazaniu nazwy organizacji pozarządowej zwalczającej mobbing w szkołach - Friends.

Ze Sztokholmu Daniel Zyśk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje