W 2014 roku Rafał Gikiewicz po występach m.in. w Jagiellonii Białystok, Stomilu Olsztyn i Śląsku Wrocław wyjechał z Polski do Niemiec. Najpierw trafił do Eintrachtu Braunschweig, następnie zasilił zespoły SC Freiburga i Unionu Berlin. W 2020 roku przeszedł Augsburga, gdzie spędził łącznie trzy sezony.
Na koniec pierwszego z nich zespół z Polakiem w składzie w ostatniej serii gier Bundesligi mierzył się na wyjeździe z Bayernem Monachium. Spotkanie to było wyjątkowe przede wszystkim dla Roberta Lewandowskiego. Na jego koncie widniało wówczas... 40 bramek. Już wtedy nasz kadrowicz wyrównał rekord największej ilości goli w sezonie ligi niemieckiej, należący do legendarnego Gerda Muellera.
Chciał przeszkodzić Lewandowskiemu. Opowiedział, czego doświadczył
Ale Lewandowski chciał więcej. Pragnął stać się samodzielnym rekordzistą. Problem w tym, że niemal do ostatniej minuty strzelenie 41. gola uniemożliwiał mu właśnie Rafał Gikiewicz, który świetnie spisywał się w bramce gości - szczególnie przy uderzeniach rodaka.
W końcu napastnik monachijskiego zespołu wpisał się na listę strzelców dopiero w doliczonym czasie gry, pobijając historyczny rekord Muellera. Bayern triumfował 5:2. W wywiadzie dla "Sport.pl" Gikiewicz opowiedział, co spotkało go po tamtym spotkaniu. Okazuje się, że wielu kibiców miało pretensje, że polski bramkarz "nie pomógł" rodakowi zgarnąć trafienia numer 41. Skończyło się na... hejcie, a nawet pogróżkach.
- Ogromny hejt spadł na mnie przy okazji meczu z Bayernem Monachium, gdy Robert Lewandowski pobił rekord Bundesligi. Ludzie mieli do mnie pretensje, że wykonywałem swoją robotę i broniłem strzały Roberta i rywali. Zarzucali mi, że nie pomogłem Lewandowskiemu. Gdybym wpuścił trzy gole między nogami, to przez najbliższe 100 lat byłoby pośmiewisko ze mnie i z rekordu Lewandowskiego - mówił Gikiewicz, po czym opowiedział o zdecydowanie bardziej przerażających kulisach.
Już w trakcie meczu pojawiały się na moim Instagramie wrogie komentarze. Pisali, że przyjadą pod szkołę i porwą mi dzieci. To jest normalne? Dałem na instastory informację w dwóch językach, że tego typu słowa podchodzą pod paragraf. Ludzie myślą, że są bezkarni w internecie i mogą obrażać do woli
Od 13 lutego 2024 roku Rafał Gikiewicz jest już bramkarzem Widzewa Łódź. W pierwszej kolejce nowego sezonu jego zespół pokonał 1:0 Zagłębie Lubin na własnym stadionie. 37-latek spędził na boisku pełne 90 minut.
- Jeśli jakiś no name napisze w internecie, że Gikiewicz powinien trafić na ławkę, to myślicie, że trener Żeljko Sopić czy Patryk Czubak biorą te opinie pod uwagę? Jeżeli od mojego przyjścia do Widzewa zagrałem 49 na 49 meczów w ekstraklasie, to nie wynika to z tego, że mam błękitne oczy ani z tego, że nazywam się Gikiewicz. Tylko, dlatego że byłem lepszy na treningach od pozostałych bramkarzy - dodał w rozmowie z cytowanym źródłem.
















