Szok tuż przy polskiej granicy. Wygrali 6:0 i dostali karę. Jest oświadczenie
W drugiej połowie listopada cała piłkarska Polska żyła ostatnimi spotkaniami w ramach fazy zasadniczej eliminacji do przyszłorocznego mundialu. "Biało-Czerwoni" co prawda nie zawiedli, pokonując Maltańczyków, ale i tak spadli do drugiego koszyka ze względu na inne niekorzystne wyniki. Obok nich znajdują się między innymi Czesi, którzy mierzą się z dużo większymi problemami. W kraju wybuchło zamieszanie po efektownym triumfie nad Gibraltarem. Zawodnicy ze względu na swoje zachowanie nie dostali premii. Tomas Soucek stracił natomiast opaskę kapitana.

Zdaje się, że reprezentacja naszego kraju wreszcie odzyskała zaufanie rodaków. Po zmianie selekcjonera poprawie uległy wyniki, ponadto kibice stoją murem za drużyną. Nie może być zresztą inaczej, skoro podopieczni Jana Urbana nie przegrali spotkania, odkąd ten szkoleniowiec objął pieczę nad zespołem. Zdecydowanie inaczej sytuacja wygląda u naszych południowych sąsiadów. Czesi, bo o nich mowa, przeżywają spory kryzys. I nie zmienił tego awans do baraży oraz okazały triumf nad Gibraltarem. W Ołomuńcu podopieczni Jaroslava Kostla wygrali aż 6:0.
Prawdziwe zamieszanie rozpoczęło się dopiero ostatnim gwizdku arbitra. Wściekli na sympatyków kadry gracze nie zamierzali dziękować za doping, tylko od razu udali się do szatni. Kibice byli wściekli i oczekiwali natychmiastowej reakcji związku. Komunikat z futbolowej centrali pojawił się niemal natychmiastowo i nie był pozytywny dla uczestników nadchodzących baraży o mundial. Zawodnicy zostali dość boleśnie ukarani.
Kapitan Czechów traci opaskę, a jego koledzy premię. Zamieszanie w Czechach
Dotychczasowy kapitan musi na przykład pożegnać się z opaską, ale to nie koniec. "Związek Piłki Nożnej zdecydował, że Tomas Soucek nie poprowadzi drużyny jako kapitan w kolejnym meczu, a piłkarze nie otrzymają premii za wczorajszy mecz kwalifikacyjny. Środki te zostaną przekazane na pomoc potrzebującym" - czytamy na oficjalnej stronie federacji.
Działacze skorzystali z okazji i postanowili przeprosić urażonych fanów reprezentacji. "Kibice mają pełne prawo wyrazić swoją dezaprobatę wobec niezadowalających wyników w ostatnich meczach. Reakcja zawodników powinna być odwrotna. Powinni byli podziękować aktywnym kibicom. Nie tylko za wczorajsze wsparcie, ale także za ich długotrwałe i niestrudzone wsparcie przez cały cykl kwalifikacyjny, po serii nieprzekonujących występów" - dodano w oficjalnym komunikacie.
Jak wspominaliśmy na wstępie, Czesi podobnie jak Polacy znaleźli się w drugim koszyku, co oznacza, że nie trafią na siebie w barażach o przyszłoroczne mistrzostwa świata. Mogą zagrać jednak z gigantami, o czym więcej piszemy TUTAJ.












