Szeweczenko idzie w ślady kolegów z Milanu

Andrij Szewczenko, trzeci już w ostatnich latach piłkarz z drużyny AC Milan, po zakończeniu kariery sportowej zamierza robić polityczną. To samo postanowili wcześniej jego koledzy Kachaber Kaładze i George Weah.

Gruzin i Liberyjczyk doznali rozczarowań; Ukraińcowi wróży się podobny los. Trudno powiedzieć czy polityczną pasją zarazili się od właściciela klubu Silvio Berlusconiego, który trzykrotnie, w latach 1994-95, 2001-2006 i 2008-2011 rządził Włochami jako premier. Żaden chyba inny piłkarski klub na świecie nie może pochwalić się tyloma byłymi zawodnikami, którzy próbowali sił w polityce.

Reklama

Liberyjski napastnik George Weah uważany jest za najlepszego piłkarza jakiego wydała Afryka. Trafił do AC Milan u szczytu kariery, w 1995 r., gdy wybrano go najlepszym piłkarzem świata. Berlusconi sprowadził go do Mediolanu, by zastąpił złożonego kontuzjami genialnego gracza Marco van Bastena z Holandii.

W latach gdy Weah robił karierę w Europie, w jego ojczyźnie Liberii trwała wojna domowa, uznawana za jeden z najbardziej barbarzyńskich konfliktów współczesności. Popełniono podczas niej wszystkie możliwe zbrodnie, zamordowano ćwierć miliona ludzi.

W czasie wojny Weah prowadził działalność dobroczynną, wydał miliony na pomoc uchodźcom i ofiarom wojny. Kiedy zaś wojna się skończyła w 2003 r., zdecydował się wystartować w wyborach prezydenckich. Namówili go do tego politycy z jednej z politycznych partii. Wierzyli, że sława piłkarza wystarczy, by pokonać w wyborach ich rywalkę, zaprawioną w ekonomii i polityce Ellen Sirleaf-Johnson. Po zwycięstwie piłkarza zamierzali ubezwłasnowolnić go, pozwolić panować, ale nie rządzić.

Jak na nowicjusza, Weah sprawił się nadzwyczajnie. Pierwszą turę wyborów wygrał, ale zabrakło mu głosów, by już wtedy zostać ogłoszony prezydentem. W dogrywce został jednak pokonany przez panią Sirleaf-Johnson.

W 2011 roku Weah zgłosił się ponownie do wyborów na prezydenta. Politycy z opozycyjnego Kongresu na rzecz Demokratycznych Zmian uznali jednak, że sława piłkarza zblakła, nie daje już gwarancji sukcesu i na swego kandydata wybrali innego. Jednak i on został pokonany przez panią Sirleaf-Johnson.

Andrij Szewczenko został kupiony do AC Milan w 1999 r., by zastąpić George'a Weah. Ukrainiec spisał się znakomicie. Co sezon strzelał tuziny bramek, stał się ulubieńcem kibiców, a w 2004 r. ogłoszono go najlepszym piłkarzem świata, jak niegdyś Liberyjczyka.

Także jak Liberyjczyk, po ogłoszeniu w lipcu końca kariery sportowej, Szewczenko zapowiedział, że teraz zajmie się polityką. "Teraz przyszedł czas na politykę i liczę na wasze poparcie" - powiedział zakochanym w nim kibicom.

Przystąpił do partii "Naprzód, Ukraino!" Natalii Korolewskiej, niegdyś sojuszniczki przywódczyni opozycji Julii Tymoszenko, a dziś uważanej przez znawców ukraińskiej polityki za związaną z rządzącą Partią Regionów prezydenta Wiktora Janukowycza. W październikowych wyborach parlamentarnych ma odegrać rolę, kontrolowanej przez władze, opozycji.

"Szewczenko potrzebny jest do roli wyborczej lokomotywy. Ma zdobyć wyborców dla Partii Regionów, z którą od lat jest związany" - uważa znawca Ukrainy Marcin Wojciechowski z "Gazety Wyborczej". - "Od początku piłkarskiej kariery pomaga mu Hryhorij Surkis, związany z Janukowyczem oligarcha i szef Federacji Piłki Nożnej Ukrainy. To Surkis załatwił przed laty Szewczence kontrakt z AC Milan i dziś Szewczenko spłaca mu dług wdzięczności".

Rola wyborczej lokomotywy, tyle, że w Gruzji, przypadnie najprawdopodobniej także innemu byłemu piłkarzowi AC Milan Kachaberowi Kaładze, który zakończył karierę sportową w maju i również postanowił zająć się polityką. W przeciwieństwie do Szewczenki, Kaładze przystąpił jednak nie do obozu władzy prezydenta Micheila Saakaszwilego tylko do jego przeciwnika, bogacza Bidziny Iwaniszwilego, który założył partię "Gruzińskie marzenie" i jesienią w wyborach parlamentarnych chce pokonać partię Saakaszwilego.

Kaładze, który grał w Milanie w latach 2001-2010 razem z Szewczenką, wiosną przyłączył się do kampanii wyborczej Iwaniszwilego, występuje na jego wiecach, ostro atakuje panującego od 2003 r. prezydenta, który po upływie drugiej i ostatniej prezydenckiej kadencji 2013 r. zamierza rządzić krajem jako premier. W tym celu w zeszłym roku zmienił konstytucję, ograniczając władzę premiera, a jesienią, by plan się powiódł, musi wygrać wybory parlamentarne. Kaładze, jak Weah i Szewczenko, wyborców ma przyciągnąć swoją sławą.

Rządzący Zjednoczony Ruch Narodowy obawia się, że bogaci i sławni przywódcy opozycji mogą jesienią uwieść wyborców. Władze utrudniają życie "Gruzińskiemu marzeniu" prowadząc przeciwko niemu niezliczone śledztwa w sprawie podejrzeń i niezgodne z prawem finansowanie działalności politycznej. Pod koniec lipca tbiliski sąd zajął pod tym pretekstem, na czas dochodzenia, konta bankowe Kaładzego.

Karierę polityczną, bez powodzenia, próbował robić także największy z włoskich piłkarzy AC Milan Gianni Rivera. Kiedy skończył grać w piłkę, najpierw został działaczem klubowym, a potem, przez 14 lat zasiadał w parlamencie jako poseł. Pod koniec lat 90. był podsekretarzem stanu w ministerstwie obrony, a 2004 r. został europosłem. Pięć lat później przegrał jednak w kolejnych wyborach europejskich i musiał wyprowadzić się z Brukseli.

Dowiedz się więcej na temat: Andrij Szewczenko | AC Milan

Reklama

Reklama

Reklama