Szef klubu wszedł na boisko. Przeszedł do historii, ale nie zrobił tego pierwszy raz
O tym meczu, i występie jednego z zawodników, głośno jest na całym świecie. Doszło bowiem do bezprecedensowej sytuacji, w której na murawie pucharowego spotkania pojawił się... szef klubu. I nie mówimy tu o aktywnym piłkarzu, a 61-letnim mężczyźnie, który z zawodu jest weterynarzem. Nagranie z tego momentu obiega sieć, tym bardziej, że miało to miejsce na poziomie profesjonalnym.

Sanatatea Cluj, zespół na co dzień występujący w trzeciej lidze rumuńskiej, długo stawiał czoła faworyzowanej Universitatea Craiovej w rozgrywkach Pucharu Rumunii. To z nimi Raków jeszcze niedawno rywalizował w kwalifikacjach do Ligi Konferencji. W pierwszej połowie zespół Sanatatea Cluj sprawił sensację. Po samobójczym trafieniu Nikoli Stevanovicia w 44. minucie gospodarze sensacyjnie prowadzili do przerwy 1:0.
W drugiej połowie doświadczenie i jakość zespołu z najwyższej klasy rozgrywkowej wzięły jednak górę. Monday Etim popisał się dubletem, David Matei trafił w 77. minucie, a wynik na 4:1 ustalił Alexandru Cicaldau w 89. minucie. To właśnie po tym golu trener Vasile Miriuța zdecydował się na zmianę, która przeszła do historii.
Szef klubu melduje się na boisku w meczu pucharowym. I od razu przechodzi do historii
Na murawę wszedł wówczas Aurelian Ghisa - 61-letni właściciel i prezes Sanatatei. Z zawodu jest weterynarzem, a piłkę uprawia co najwyżej amatorsko. Teraz jednak zdecydował się na ruch, który odbił się szerokim echem w światowych mediach.
Aurelian Ghisa zagrał na poziomie profesjonalnym w wieku 61 lat. Rumuńscy dziennikarze piszą, że wydarzenie to jest "czymś z Księgi Rekordów". Sam 61-latek nie krył wzruszenia.
Trenuję, staram się być z zawodnikami, na ile pozwala mi czas. Wiek nie stanowi problemu. Może w kilku sytuacjach jestem wolniejszy i to naturalne. Nie odczuwam jednak żadnej przeszkody. Chciałem dodać chłopakom otuchy. Zawsze myślę, że mogę pójść dalej, zaangażować zawodników, sztab techniczny. Chcę dać przykład
Historia szybko przekroczyła granice kraju. Francuski "L'Equipe" pisał o niej z ironicznym przymrużeniem oka, hiszpańska "Marca" podeszła do sprawy bardziej neutralnie, a o szefie rumuńskiego klubu wspominały również media z Brazylii.
Aurelian Ghisa zapowiada, że nie zamierza kończyć swojej "kariery". Sanatatea Cluj ma przed sobą kolejne mecze w fazie grupowej Pucharu Rumunii, w tym prestiżowe starcie z FCSB.
Co ciekawe, to nie pierwszy raz, gdy Aurelian Ghisa wchodzi na boisko. Zrobił to również w Pucharze Rumunii w 2011 roku, przy okazji starcia ze Steauą Bukareszt. Wtedy to, będąc jeszcze przed 50. urodzinami zagrał dziewięć minut przegranego 0:4 starcia.
Zobacz również:













