Reklama

Reklama

Święto w Chorzowie: Ruch awansował do II ligi po 16. zwycięstwie z rzędu!

Świetna atmosfera na Cichej! Nic dziwnego: Ruch Chorzów wywalczył ligowy awans po raz pierwszy od... czternastu lat. W 2007 roku świętował powrót do ekstraklasy a potem tylko już się obsuwał w krajowej hierarchii. Czas na zmianę kursu. Niebiescy - po dwóch sezonach - wracają na trzeci poziom rozgrywek. Przesądziło o tym zwycięstwo z rezerwami Miedzi Legnica. Szesnaste z rzędu!

Tak się składa, że dokładnie cztery lata temu, 2 czerwca 2017 roku Ruch Chorzów rozegrał ostatni jak dotąd mecz w ekstraklasie. Zremisował na Cichej z Górnikiem Łęczna 2-2 ratując remis w ostatnich minutach spotkania po golach Eduardsa Visnakovsa i Michała Koja (ten drugi zdobył ostatnią jak dotąd bramkę Ruchu na najwyższym poziomie rozgrywek). 

Ruch Chorzów pod okiem dawnych mistrzów

Od tego momentu Niebiescy już jedynie obsuwali się w dół, coraz niżej i niżej... Ale przecież zła passa nie może trwać wiecznie! Teraz chorzowianie wreszcie odbijają się od dna! Do końca III-ligowego sezonu pozostały jeszcze trzy kolejki, ale dla Ruchu nie ma to już żadnego znaczenia, bo przed meczem z legniczanami miał przewagę 12 punktów.

Reklama

Przed meczem na Cichą waliły tłumy jak za najlepszych czasów ekstraklasy. Wyjazd ze średnicówki w stronę Cichej od strony Katowic był zakorkowany. Na trybunach podniosła atmosfera. Wśród widzów wielce zasłużone dla klubu postaci: Eugeniusz Lerch - mistrz Polski z Ruchem z 1960 roku, Józef Bon - mistrz z 1968, 74 i 75 roku, Jan Rudnow - mistrz z 1968, Marian Piechaczek i Edward Lorens - mistrzowie z 1979 roku. Obok nich Henryk Wieczorek - mistrz jako trener z 1989. Wszyscy czekali na postawienie "kropki nad i" przez obecnych piłkarzy.

Ruch Chorzów nie pozwolił na niespodziankę

A ci... postawili. Mecz zaczął się dla Ruchu świetnie. Już w 2. minucie Tomasz Foszmańczyk przymierzył efektownie z dystansu i bramkarz gości Rudolf Oskars Soloha nie miał szans. Kiedy w 31. drugą bramkę dołożył Bartłomiej Kulejewski, wiadomo było, że można zacząć świętować. Ruch musiałby stracić trzy bramki żeby stracić awans. Rozluźnione trybuny śpiewały naprzemiennie, swoje dołożył sektor rodzinny prowadzony przez Szymona Michałka. 

Wśród rywali bardzo wielu rywali o egzotycznie brzmiących personaliach choćby Byron Burgering, Hamza Bahaid, Bruno Garcia Marcate czy Werick Caetano. Na gospodarzach nie zrobiło to jednak wrażenia. Bramkarz Soloha próbował wybić piłkę Tomaszowi Wójtowiczowi, ale ten w 38. minucie postawił na swoim i podwyższył rezultat.

Czas na zasłużoną radość

Druga połowa to już tylko spokojne oczekiwanie na formalne klepnięcie awansu. Nie było już presji. Tuż przed końcem ostatnią bramkę dołożył rezerwowy Jakub Siwek. Tuż przed końcem cały stadion odśpiewał uroczyście klubowy hymn. Atmosfera była podniosła. Po ostatnim gwizdku oczywisty wybuch radości na boisku i na trybunach. Piłkarze zbiegli do szatni żeby się szybko umyć się i przebrać a potem wrócili do kibiców by wspólnie świętować. 

Ruch Chorzów - Miedź II Legnica 4-0 (3-0)

Bramki: 1-0 Foszmańczyk (2.), 2-0 Kulejewski (31.), 3-0 Wójtowicz (38.), 4-0 Siwek (86.).











Dowiedz się więcej na temat: piłka nożna | Ruch Chorzów | Paweł Czado | awans

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama