Świderski wykorzystał kluczowego karnego. Grecy wciąż w grze o tytuł
Dla polskich kibiców czwartkowy wieczór 26 lutego 2026 roku prawdopodobnie już zawsze będzie kojarzył się z tym, czego dokonała Jagiellonia Białystok we Florencji. Zespół prowadzony przez Adriana Siemieńca był o krok od odwrócenia losów dwumeczu po porażce 0:3 w pierwszym spotkaniu. W tym samym czasie w sąsiadującymi z Polską Czechami o swój awans do kolejnej rundy Ligi Europy walczyły Viktoria Pilzno oraz Panathinaikos. W Pilźnie doszło do karnych, a w tych lepsi okazali się Grecy. Jedną z jedenastek wykorzystał Karol Świderski.

Oczy większości polskich fanów piłki nożnej w czwartkowy wczesny wieczór zwrócone były w kierunku Włoch, a konkretnie Florencji. To właśnie tam bowiem Jagiellonia pojechała, aby dokonać czegoś, co wydawało się na papierze niemożliwe. Zespół Adriana Siemieńca musiał bowiem odrobić stratę 0:3 z domowego spotkania.
Wykonanie tego zadania na terenie renomowanego europejskiego zespołu zdawało się misją praktycznie niewykonalną. Już w 49. minucie stało się jednak jasne, że jest odwrotne. Bartosz Mazurek skompletował hat-tricka i doprowadził do remisu w dwumeczu, a w konsekwencji dogrywki.
Świderski skuteczny. Viktoria Pilzno odpada
W tej niestety lepsi okazali się gospodarze i Jagiellonia do domu wróciła bez wymarzonego awansu. W tym samym czasie w oddalonym o kilkaset kilometrów od Polski Pilznie swój dramat przeżyła tamtejsza Viktoria. Gospodarze mierzyli się z greckim Panathinaikosem Ateny, a w pierwszy mecz zakończył się wynikiem 1:1.
Wobec tego za faworytów do awansu uznawano Czechów. Karol Świderski to spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych. Panathinaikos nie zdawał się jednak odczuwać nieobecności Polaka. Już w 9. minucie rywalizacji zespół gości otworzył wynik spotkania za sprawą gola Tetteha.
Wynik 1:0 utrzymywał się aż do 62. minuty, gdy rezultat meczu, a w konsekwencji także dwumeczu wyrównał Spacil. Ostatecznie ten gol dał Czechom dogrywkę, a także rzuty karne. Przed serią jedenastek na placu gry pojawił się Świderski. Polak zameldował się na boisku w 109. minucie.
Nasz reprezentant był jednym z wyznaczonych do wykonania rzutu karnego. Podszedł do piłki jako czwarty, zaraz po tym, jak spudłował jeden z zawodników Viktorii. Świderski takich problemów jednak nie miał. Polak wykorzystał rzut karny, a dzieło spuentował Pantović, który strzelał jako piąty i wysłał Greków do kolejnej rundy.











