Reklama

Reklama

Surma: Chciałem być bohaterem

- Dobrze mi się dzisiaj grało, chciałem zostać bohaterem spotkania, dlatego zdecydowałem się na strzelanie karnego - powiedział Łukasz Surma, kapitan Legii Warszawa, którego uderzenie z 11 metrów obronił Marcin Cabaj.

W niedzielę podopieczni Jacka Zielińskiego przegrali na wyjeździe z Cracovią 0:1 i ich szanse na walkę o mistrzostwo Polski z Wisłą Kraków, które wcześniej były już nikłe, praktycznie zmalały do zera.

Reklama

Trener Legii na pomeczowej konferencji stwierdził, że do strzelania karnego był wyznaczony Marek Saganowski, ewentualnie Piotr Włodarczyk i on nie wie, dlaczego strzelał Surma. - To była wyłącznie moja decyzja, nie należy za nią winić Jacka - stwierdził kapitan warszawian.

- W poniedziałek podczas mszy św. w intencji Ojca Świętego, która została odprawiona na stadionie Cracovii, powiedział mi pan, że kibice "Pasów", mniej pana nie lubią niż fani Wisły Kraków. Po niedzielnym meczu, to pana chyba nawet polubili.

- Nie chciałem żeby mnie polubili, ale tak wyszło, nie wiem, co powiedzieć.

- To nie pan miał wykonywać tę "jedenastkę".

- To prawda, ale koledzy nie byli w stu procentach przekonani do strzelania, dlatego ja się tego podjąłem.

- Mecz był wyrównany, remis byłby chyba sprawiedliwym wynikiem?

- Zgadzam się z tym, nasza porażka jest niezasłużona.

Paweł Pieprzyca, Kraków

Dowiedz się więcej na temat: kapitan | Łukasz Surma

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje