Reklama

Reklama

Stuletni trener Stefan Żywotko pokonał koronawirusa

Przeżył sowiecką oraz niemiecką okupację Lwowa, wojnę domową w Algierii na początku lat 90., a teraz pokonał koronawirusa. O kogo chodzi? O pochodzącego z Kresów, a od zakończenia II wojny światowej mieszającego w Szczecinie Stefana Żywotkę, który w styczniu skończy 101 lat.

Przy okazji piątkowego meczu w finale afrykańskiej Ligi Mistrzów pomiędzy dwoma klubami z Kairu, Al-Ahly oraz Zamalek SC, który skończył się zwycięstwem tych pierwszych 2-1, przypomnieliśmy sylwetkę sędziwego trenera. Okazja była taka, że 100-letni Żywotko jest jedynym polskim szkoleniowcem, który dwa razy zdobywał klubowy Puchar Afryki. Uczynił to z klubem z Algierii JS Kabylie w latach 1981 i 1990.

W klubie Kabylów z miasta Tizi Ouzou pracował w sumie aż czternaście lat w okresie 1977-91. To okres największych triumfów JSK, najbardziej utytułowanego klubu z Algierii. W sumie Żywotko z "Kanarkami", pomagał mu na ławce trenerskiej Mahieddine Khalef, wywalczył siedem tytułów mistrza Algierii, raz puchar kraju, a do tego Superpuchar Afryki w 1982 roku. Nie ma bardziej utytułowanego polskiego trenera, który pracując za granicą zanotował takie wyniki. W Polsce do Ekstraklasy wprowadził w latach 60. Arkonię, a potem Pogoń Szczecin (w tym drugim klubie pracował przez 4,5 sezonu, co do dziś jest rekordem portowego klubu), a także w połowie lat 70. Arkę Gdynia. W Algierii jeszcze kilka lat temu chcieli, żeby do nich wrócił i ponownie tam pracował!

Reklama

Teraz stuletni trener musiał stoczyć walkę z koronawirusem. Zaniemógł na początku listopada. Miał podwyższoną temperaturę, znacznie osłabł. Dwa tygodnie temu z mieszkania w Szczecinie zabrała go karetka pogotowia. Trener Żywotko najpierw wylądował w Szpitalu Wojskowym w Szczecinie, a potem został przewieziony do szpitala w Gryfinie. Spędził tam prawie dwa tygodnie. Na szczęście, mimo leciwego wieku, zakażenie SARS-CoV-2 przeszedł w miarę łagodnie. I choć nie było mu łatwo w miejscu poza domem, to jednak dał radę wytrzymać pobyt w szpitalu. Na koniec dziękował nawet za wszystko personelowi po... francusku! To język, którego używał podczas 14-letniego pobytu w JS Kabylie, gdzie odnosił tak wielkie sukcesy.

Do domu pan Stefan wrócił w piątek, jak mówi opiekujący się nim syn Mieczysław Żywotko, jest mocno osłabiony. Wkrótce przed nim kolejne badanie, ale po powrocie do swojego mieszkania powinien szybko dojść do siebie.         

- Ojciec wcześniej prawie w ogóle nie chorował. Teraz ma kłopoty ze wzrokiem, źle widzi, ale to ze względu na wiek. Wcześniej nie miał większych problemów, tyle co na początku pobytu w Algierii, kiedy to musiał się przyzwyczaić do tamtejszej diety. Miał wtedy duże problemy żołądkowe. Tak to nigdy nie chorował, nie przeziębiał się - mówi Mieczysław Żywotko. Sędziwemu szkoleniowcowi, który 9 stycznia kończy już 101 lat, życzymy wszystkiego dobrego!  

Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje