Reklama

Reklama

Stomil Olsztyn: Dwie umowy za transfer Małkowskiego

Najpierw był blask chwały, gdy ze Stomilu Olsztyn udało się wytransferować za 900 tysięcy marek bramkarza Zbigniewa Małkowskiego, który trafił do Feyenoordu Rotterdam. Teraz atmosfera w olsztyńskim klubie bliska jest skandalu. W siedzibie Stomilu przeprowadzono rewizję, by przejrzeć dokumentację związaną z transferem litewskich piłkarzy z Żalgirisu Kowno. Przy okazji odkryto dwie umowy związane z transferem Małkowskiego.

Jedna opiewała na 350 tysięcy marek i miała być opodatkowana, także przez PZPN i OZPN. Druga, na kwotę 550 tysięcy marek, została dostarczona do klubu w gotówce. Te pieniądze przeznaczono na wypłatę zaległych wynagrodzeń dla piłkarzy, trenerów i ludzi, którym Stomil był winny pieniądze. "Zapomniano" tylko o zgłoszeniu tej kwoty celem jej opodatkowania. Informacje tę potwierdził prezes Stomilu Ryszard Sosnowicz. Zresztą policja znalazła w klubie kopię tylko jednej umowy, tej na mniejszą kwotę.

Gdy w PZPN dowiedziano się o sytuacji w klubie, wstrzymano na razie wydanie klubowi certyfikatu Zbigniewa Małkowskiego. Teraz w piłkarskiej centrali chcą przeprowadzić postępowanie wyjaśniające. Jeśli potwierdzi ono matactwa Stomilu, to PZPN złoży do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Reklama

Stomil, występując do PZPN o certyfikat Małkowskiego, przedstawił tylko jedną umowę.

Związek już jutro zajmie się transferem Małkowskiego. Wiadomo, że klub, który nieprawidłowo sporządził umowę transferową może być ukarany finansowo (karą od 30 tysięcy złotych wzwyż), zakazem przeprowadzania transferów lub relegowaniem do niższej klasy rozgrywek. Ostatecznie może to być także kara wykluczenia z PZPN.

Dowiedz się więcej na temat: MALKOWSKI | PZPN | transfer | Olsztyn | Stomil | Stomil Olsztyn

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje