Reklama

Reklama

Stawowy i jego armia gotowi do walki

- Naprzeciw siebie wyjdą dwie armie i dwóch wodzów. Wierzymy, że wygramy tę bitwę, ale wojna będzie trwała dalej - oryginalnie zapowiedział mecz z Górnikiem Łęczna trener Cracovii Wojciech Stawowy.

Szkoleniowiec "Pasów" zapewnia wszystkich kibiców, że murawa stadionu przy ulicy Kałuży jest w dobrym stanie i nic nie stoi na przeszkodzie, aby piątkowy pojedynek rozegrać w planowanym terminie. - Trenowaliśmy wczoraj i byliśmy zaskoczeni dobrym stanem boiska. Jeśli aura się nie zmieni to powinniśmy grać w lepszych warunkach, aniżeli jesienią na koniec rundy z Amiką - deklaruje Stawowy, który nie chciał zdradzić podstawowego składu "Pasów" na piątkowy mecz. - Podałem skład żonie. Tylko ona może o nim wiedzieć wcześniej - wyjaśnił zagadkowo.

Reklama

Przed inauguracją rundy wiosennej, trener Cracovii ma jasno określone cele dla swoich podopiecznych. - Chcemy przynajmniej powtórzyć wynik z rundy jesiennej. Porażką dla nas będzie każdy rezultat poniżej szóstego miejsca na zakończenie sezonu. Każde miejsce powyżej będzie sukcesem drużyny. Priorytetem dla nas jest przyszły sezon. Ta drużyna budowana jest systematycznie, z pewną myślą i na jubileusz stulecia klubu chcemy włączyć się do walki o mistrzowski tytuł. Nie chcemy zejść poniżej pewnego poziomu. Dla mnie bolączką jest, że może grać tylko jedenastu piłkarzy. Według mnie na grę w podstawowej jedenastce zasługuje znacznie więcej moich podopiecznych - scharakteryzował formę swoich piłkarzy trener "Pasów".

Wojciech Stawowy nie krył również zadowolenia z powołania do reprezentacji na mecze z Azerbejdżanem i Irlandią Płn Piotra Gizy i Marcina Cabaja. - Dla mnie i dla drużyny to ogromne wyróżnienie - skomentował decyzję Pawła Janasa.

Trener "Pasów" komplementował zwłaszcza powołanie Piotra Gizy. - Piotrek ma ogromne szanse stać się wielkim piłkarzem. Jest skromny i pracowity, a tylko tacy mogą coś osiągnąć w sporcie. Strzelił idealną bramkę w lidze. Chciałbym, żeby teraz taką strzelił w reprezentacji - stwierdził Stawowy. Sam Piotr Giza nie krył zaskoczenia decyzją selekcjonera biało-czerwonych. - Nie spodziewałem się powołania, bo przecież nie miałem wielu okazji pokazać się w okresie przygotowawczym - wyznał pomocnik "Pasów".

Z kolei zalety Marcina Cabaja przedstawił trener bramkarzy Piotr Wrześniak. - W tej chwili bramkarzem numer jeden w reprezentacji jest bez wątpienia Jerzy Dudek. Poziom Cabaja jest zbliżony do Artura Boruca, jednak jeśli Marcin będzie robił takie postępy jak dotychczas, to jest w stanie wygrać rywalizację z Borucem, a w przyszłości stać się nawet podstawowym bramkarzem reprezentacji - zachwalał Wrześniak.

"Nie chcę oświadczać, co zrobię, a czego nie. Chcę bronić lepiej niż jesienią, nie popełniać błędów i jak najczęściej znajdować się na zgrupowaniach kadry" - odpowiedział Cabaj.

Przed meczem z Górnikiem Łęczna fanów Cracovii czeka dodatkowa atrakcja. - Na płycie boiska udekorujemy naszych hokeistów, którzy we wtorek wywalczyli brązowy medal mistrzostw Polski - ujawnił wiceprezes "Pasów", Paweł Misior.

Rafał Dybiński, Kraków

Dowiedz się więcej na temat: mecz | Łęczna | Wojciech Stawowy | armia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje