Reklama

Reklama

Statystyka Tylko Piłki

W ekstraklasie mamy obecnie pięć drużyn, które w swojej historii pierwszoligowej zdobyły więcej punktów niż... bramek.

W ekstraklasie mamy obecnie pięć drużyn, które w swojej historii pierwszoligowej zdobyły więcej punktów niż... bramek.

Bramki gonią punkty...

Drobiazgowe oko piłkarskiego fana dostrzeże ciekawy wewnętrzny wyścig Dyskobolii. Przed tygodniem przy Łazienkowskiej zespół przekroczył o jeden 300 zdobytych punktów. Teraz czekamy na bramkowy jubileusz tej drużyny, która przed niedzielnym meczem z Górnikiem Łęczna ma 297 bramek strzelonych w I lidze.

Gole "gonią" więc punty, ale zważywszy, że grodziszanie mają obecnie 301 "oczek", aby obie wartości się zrównały, zespół musiałby strzelić... siedem bramek (wtedy bilans wczech czasów w I lidze równałby się 304 punkty do 304 goli). Oczywiście to matematyczne dywagacje, które przynajmniej w tej kolejce z rozumnego punktu widzenia nie mają szans na realizację. Forma wicemistrzów Polski jest niezła, możemy się więc spodziewać, że w ciągu kilku najbliższych kolejek bramki "przegonią" punkty.

Reklama

Zwróćmy uwagę, że oprócz Dyskobolii znajdziemy jeszcze tylko czterech obecnych ligowców, którzy w ekstraklasie mają na koncie więcej punktów niż bramek: Amica: 503-412, Wisła Płock: 253-244, GKS Bełchatów: 114-106, Górnik Łęczna: 73-60. Pamiętać trzeba jednak także, że przez dziesiątki lat za zwycięstwo przyznawano tylko dwa punkty, a od sezonu 1995/96 wygrane premiuje się trzema "oczkami". A ponieważ wymienione powyżej drużyny w ekstraklasie grają raczej od niedawna - stąd problem z odwróceniem meczowo-bramkowych proporcji.

Będziemy wypominać

Przed tygodniem unaoczniliśmy zdumiewającą passę Górnika Zabrze, który pomiędzy 31 a 45 minutą ostatni raz gola w lidze strzelił 3 czerwca... 2003 roku (w ostatniej kolejce sezonu, w Jaworznie w 43. minucie uczynił to Adrian Sikora). Przypominamy ten fakt ponownie, ponieważ z Odrą znów nie udało się odczarować tego feralnego kwadransa (to już 56 pierwszoligowych spotkań). Może zabrzanie zastopują mnie w przypominaniu tego faktu, strzelając gola w trzeciej ćwiartce na stadionie w Szczecinie? Bo jeśli nie, przypominać im o tym będę do skutku...

Cracovia razy 600!

Największa feta w ten weekend powinna być jednak przygotowana na stadionie Cracovii. I to wcale nie dlatego, że zjeżdża tam przyblakła marka warszawskiej Legii. Dla miejscowych ważniejsze, że tym meczem miejscowi zamkną rozdział pierwszoligowy pod tytułem 600 spotkań. Obijana przez wszystkich dookoła Legia wydaje się dla Krakusów wybornym kąskiem, po skonsumowaniu którego uzasadniona byłaby mała choćby uroczystość. W elicie krakowianie rozgrywają 28 sezon, w którym na 599 dotychczasowych meczów składa się 616 wywalczonych punktów, 236 zwycięstw, 131 remisów, 232 porażki i nieznacznie dodatni bilans goli 959-903. Pierwszy mistrz Polski (1921 rok), 13 czerwca przyszłego roku obchodził będzie najbardziej okrągłą z możliwych rocznicę - 100-lecie istnienia. Zwycięstwo w 600. meczu może być więc pięknym pretekstem, aby rozpocząć przygotowania do przyszłorocznego świętowania.

Dariusz Król/Tylko Piłka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL