Reklama

Reklama

"Stadionem piłkarskim podcięliśmy sobie gałąź"

Sekretarz generalny Polskiego Komitetu Olimpijskiego Adam Krzesiński jest rozczarowany projektem koncepcyjnym Stadionu Narodowego w Warszawie, który nie uwzględnia możliwości przystosowania obiektu do innych dyscyplin, zwłaszcza lekkiej atletyki.

- Stadionem typowo piłkarskim sami sobie podcięliśmy gałąź. Nie sądzę, aby przez pół wieku wybudowano w stolicy obiekt wielofunkcyjny, a tylko taki wchodzi w rachubę jeśli w przyszłości chcielibyśmy ubiegać się o igrzyska olimpijskie - powiedział Adam Krzesiński, jeden z najlepszych polskich szermierzy (florecista), który w listopadzie 2002 roku zakończył zawodniczą karierę.

Jak podkreślił olimpijczyk z Barcelony (1992 - brązowy medal), Atlanty (1996 - srebrny) i Sydney (2000), dla niego, jako byłego sportowca, a dziś przedstawiciela PKOl, sprawa była oczywista i jednoznaczna od chwili przyznania Polsce i Ukrainie Euro 2012.

Reklama

- Trzeba myśleć perspektywicznie i brać pod rozwagę przede wszystkim względy ekonomiczne. Abstrahując od igrzysk, obiekt tego typu musi zarabiać na siebie, nie może być na pasku podatnika. Dlatego powinien być wielofunkcyjny. Ile piłkarskich meczów może rozegrać w roku narodowa reprezentacja, które zapełnią trybuny? Trzy stadiony piłkarskie w Warszawie, bo są jeszcze Legii i Polonii, to duża przesada. Chyba że chcemy po Euro 2012, aby wrócili tam kupcy i mieli ładniejsze otoczenie - powiedział Krzesiński.

Dowiedz się więcej na temat: stadiony | Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje