Reklama

Reklama

Stadion we Lwowie będzie nosić imię Stepana Bandery?

Deputowani Rady Obwodowej Lwowa zwrócili się do ukraińskiego rządu z propozycją nadania Arenie Lwów imienia Stepana Bandery. To mocno kontrowersyjna decyzja, która może być odbierana nawet jako próba prowokacji.

Bandera, za naszą wschodnią granicą uznawany za bohatera narodowego, był skrajnym nacjonalistą, a współtworzona przez niego frakcja odpowiedzialna była za ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu w latach 1943-44.

Jest postacią, która dzieli nawet samych Ukraińców - gdy w 2010 roku ogłoszono nadanie mu tytułu "Bohatera Ukrainy", wschodnia część kraju miała co do tej decyzji poważne wątpliwości.

Propozycja radnych z ramienia partii Europejska Solidarność to już kolejna próba uhonorowania postaci mocno kontrowersyjnych. Wcześniej pojawiła się propozycja, by stadion w Tarnopolu nazwać imieniem Romana Szuchewycza - głównego dowódcy UPA, bezpośrednio odpowiedzialnego za rzeź wołyńską. 

Reklama

To spotkało się z gwałtowną reakcją ze strony ambasad: polskiej i izraelskiej. Współpracę z miastem zerwała z kolei Zamość, będąca dotąd jego partnerem.

O tym, czy Arena Lwów zostanie nazwana imieniem Bandery, zdecydują władze centralne kraju. W głosowaniu liczącej 84 deputowanych Lwowskiej Rady Obwodowej wniosek poparło 68 z nich. Siedmiu wstrzymało się od głosu.

TC

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje