Reklama

Reklama

Smutna feta w Krakowie

W sobotę Wisła Kraków zapewniła sobie tytuł mistrza Polski, jednak kibice głośniej wyzywali trenera i prezesa niż świętowali sukces swojej drużyny.

W sobotę Wisła Kraków zapewniła sobie tytuł mistrza Polski, jednak kibice głośniej wyzywali trenera i prezesa niż świętowali sukces swojej drużyny.

To była chyba najsmutniejsza feta w historii polskiej piłki. Na murawę wbiegło zaledwie kilkudziesięciu kibiców, którzy próbowali zedrzeć meczowe koszulki z piłkarzy. Większość albo udała się do domu na finał Ligi Mistrzów, albo zniesmaczona opuszczała stadion.

Po strzeleniu przez Marcela Liczkę bramki na 1:1, cały stadion w zgodnie zaśpiewał. "Każdy to powie, nie chcemy Liczki w Krakowie". Następnie oberwało się prezesowi Wisły Kraków SSA Januszowi Basałajowi, którego potraktowano już zdecydowanie niekulturalnie.

- Wiadomo było, że nawet remis w tym meczu dawał nam mistrzostwo, więc kibice powinni się z tego cieszyć. Zrobiło się nerwowo na boisku, podobnie było na trybunach. Moim zdaniem, było to złe zachowanie. Kibice powinni się wtedy cieszyć i śpiewać piosenki - powiedział po meczu Marcin Baszczyński.

Reklama

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy